A co by było gdybyśmy przegrali ? Sowiety mieli by lepsze pozycje wyjściowe do ataku na Europę. Być może udało by się zbolszewizować Niemcy, być może nie. Jednak granice ZSRR w latach 30-tych XX wieku sięgały by Warty, a nie Zbrucza. Los Polaków byłby straszny - zamiast II RP z jej blaskami i cieniami, mieli byśmy PSRR - kraj głodu i terroru. To zwycięstwo przede wszystkim było dla Nas i to jest najważniejsze.
Zwycięstwo było nie cudem tylko udaną operacją. Obie armie liczyły pod Warszawą mniej więcej tyle samo "bagnetów", "szabel" i artylerii. Bolszewicy mieli sporo więcej karabinów maszynowych, za to Nasi dwie eskadry samolotów i świetnych "hakerów" czyli wywiad radiowy.
Cud był w istocie udanym zatrzymaniem ofensywy wroga, przeprowadzeniem ryzykownego przegrupowania i kontratakiem. Zwycięstwo przypieczętowały kolejne zwycięskie bitwy. W październiku Wojsko Polskie wraz z oddziałami sojuszniczymi stało daleko na wschodzie. Zaczęły się negocjacje pokojowe.
Jednak nie udało się zrealizować koncepcji Międzymorskich. Prędzej czy później wzmocniona Moskwa/ Moskwa i Berlin uderzyły by znowu. I tak też się stało. Tylko połączone potencjały ziem nad Wisłą, Wartą, Niemnem, Dźwiną, Dniestrem, Bohem i Dnieprem mogły powstrzymać to uderzenie. Wielka Polska Narodowa w istocie była krajem małym porównując ją z potencjałem Chanatu Moskiewskiego, który wówczas nazywał się ZSRR. Tym bardziej małym w porównaniu z połączonymi potencjałami ZSRR i III Rzeszy.
P.S.
Tak naprawdę kontrofensywa zaczęła się 16 a nie 15. 15 święto, bo MB Zielnej, połączono to święto z Świętem Wojska. Żołnierzom, rezerwistom i pracownikom cywilnym WP najlepsze życzenia ! A szczególnie w tym roku Grigoremu Z. !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz