czwartek, 9 kwietnia 2015

Postscriptum  do tekstu o 10.04.2010




Jako, że ostatni tekst o Smoleńsku był dość emocjonalny postanowiłem napisać taki  chłodny dodatek. Do tematu jednak za pewien czas jeszcze powrócę bo trudno pisać choćby o wojnie w Donbasie bez szerszego kontekstu.

.         Głównym żyrantem   rządowych wersji jest zwykle szef rządu. Strażnikiem smoleńskiej brzozy jest więc Donald Tusk i Ewa Kopacz. Jak powszechnie wiadomo Donald Tusk  cierpi na przypadłość  polegającą na patologicznym mijaniu się z prawdą. Zakładam jednak, że czasem mógł powiedzieć coś co jest prawdą przez pomyłkę czy czasową remisję choroby. Wątpię jednak czy był to akurat ten przypadek bo „pancerna brzoza” jest jednym z największych dogmatów  myśli politycznej „fajnej Polandii”. Ewa Kopacz zaś jest tak niepoważną postacią, że trudno uznać  za wiarygodne cokolwiek co powiedziała. Szczególnie w kwestiach Smoleńskich, gdzie rzekomo nomen omen przekopała ziemię na metr w głąb. A może nawet na trzy…A po za tym - co mógła uzyskać Orda podkładając bombę ? To między innymi




             Osłabienie NATO. 


      Jeśli doszło do zamachu w którym zginęło wielu generałów NATO,A Sojusz nie zareagował to znaczy, że to nie ten sam sojusz co w czasach Zimnej Wojny. Jeśli zaś zamachu nie było to reakcja międzynarodowa  i tak świadczy o słabości NATO. Zginęli szefowie sił zbrojnych sojuszniczego kraju, w wypadku w kraju  o strukturze militarno-mafijno-terrorystycznej. Śledztwo w sprawie wygląda jak czarna komedia.  Mimo to sojusznik nie jest nawet po pięciu latach zainteresowany międzynarodowym śledztwem ergo  po co umierać za Warszawę w razie W skoro sama Warszawa nie jest zbyt zainteresowana obroną ? Wpisuje się to w rosyjską taktykę rozkładu „Zachodu”.  Lapidarnie streścił  ją jeden z rosyjskich analityków: „mr president  czemu nasi chłopcy mają umierać za jakąś pierdoloną  Narwę?

  1.      Rozkład PiS-u

De facto jedynej przed „Krymnaszem” ,  antyrosyjskiej partii cokolwiek by o niej powiedzieć. Bo fanatykiem PiS-u nie jestem. Wbrew pozorom.

·         Rozbicie duetu braci – Jaro Kaczaffi bez brata jest politycznie kulawy.
·         Małe szanse, że faktycznie Kaczyński miałby druga ture w 2010. Nie mniej śmierć takich ludzi jak Tomasz Merta osłabiło partię. Słaby PiS to zapora przed powrotem  koszmaru terroru politycznego jak w latach 2005- 07 czy za mrocznych czasów Olszewskiego. Pamietajmy, że CBA działało jak NKWD ;)
·          Co ważniejsze katastrofa  i powiązane z nim wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu latem 2010 poważnie osłabiły PiS. Po katastrofie/zamachu  nastapiło spychanie PiS-u na pozycje „marszów z pochodniami”, „wariatów”.   Wszelkie dążenia ku współpracy „międzymorskiej” zostały spacyfikowane pod hasłem „Kaczyński chce podpalić Polskę” i „a co wypowiemy ruskim wojnę?"
·         Przy okazji i pośrednio  nastąpiła   dyskredytacja ludzi ostrzegających przed Putinem . Gdy  tymczasem jak pisałem opanowanie Ukrainy planowano od 2007. Niestety dla Chanatu protesty zamieniły się w ludowe powstanie. I historia potoczyła się innymi torami niż planowano…

          Kompromitacja III RP


·           Tak zwane „Śledztwo” (obojętnie czy był zamach czy nie) całkowicie kompromituje III RP na arenie międzynarodowej.  I nie ma tłumaczenia „a co mogliśmy zrobić niby?”. Holandia też nie jest mocarstwem a mimo to wrak boeinga wrócił bardzo szybko  na holenderskie równiny. Co więcej bardzo szybko powołano międzynarodową komisję. U nas władza boi się, jak  Rokita wody święconej samej tej zbitki słów „śledztwo międzynarodowe” vide ostatnie  działania w europarlamencie. Czemu tak się boją? Nie wiem. Boi się jednak zwykle złodziej,  nie porządny mieszczanin J  
·         Wzmocnienie tzw.  „polityki pseudopiastowskiej”– wynik  rozwalenie na  strzępy  możliwości realnej współpracy od Budapesztu po Helsinki, od Pragi po Baku. Orban zanim  poszedł na współpracę  z Rosja ( zresztą nie mam do niego o to pretensji) zerkał mocno  stronę  Warszawy. Do tańca trzeba dwojga. Jak pisałem niedawno w „dogmatyce polskiego pragmatyzmu” Radek Sikorski był pierwszym, który zerwał z „giedroycizmem”. Trudno zapomnieć  miłość  Czerskiej do Kremla czy zieloną ze złości Julię Tymoszenko. Tego się raczej nie pamięta. Wszak Putin wszystkich zaskoczył no nie ? Nikt się nie spodziewał, że może zbaijac ludzi :D


  • .       Przyspieszenie zamieniania Polski w folwark baronów partyjnych. Kluczowe pytanie: czy jesteśmy  tylko państwem skorumpowanym , biednym i niewiele znaczącym ?  Czy może prędzej    państwem mafijnym w stylu latynoamerykańskich republik bananowych ? 
      Po tym jak łatwo wyciszono aferę  taśmowa ( która nawiasem mówiąc zapewne faktycznie  odpalili Rosjanie w określonym celu ), czy jak  szybko do porządku dziennego media przeszły po kompromitacji  wyborczej   skłaniał bym się jednak ku państwu mafijnemu.  Tymczasem  Rosjanie nie ukrywają  nawet , że zależy im na jak najsłabszej Polsce. Chcą  zachować  aktywa wywiadowcze i gazowe a resztę niech biorą Niemcy. Nieformalny podział Europy na moskiewski „Limitrof” i  nową „Mitteleurope ” zapadł wg mnie ostatecznie na konferencji wileńskiej. Wilno będzie zapewne porównywane do Jałty czy  traktatu „trzech czarnych orłów” .  Niestety dla mocarstw  kilka tygodni później protesty, które miały wygasić się same, przy pewnej pomocy  pałek  Berkutu zamieniły się w   powstanie kozackie . Tedy trzeba było położyć lagę na Januku, dokonać masakry na Instytuckiej i zaczynać wojnę na całego. Zaś plan wojny błyskawicznej spalił na panewce w ogniu budynku związków zawodowych w Odessie 2 maja 2014 i na donieckim lotnisku 25- 27 maja  tego samego roku… I taka jest najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń. Moim zdaniem oczywiście.

       Kwestie gazowe 


 Nie będę się już nimi tutaj zajmował. Wiadomo jednak, że Chanat opiera się na wojnie i na gazie. Gdy przeczytam książkę tego oszołoma Jurgena Rotha to coś jeszcze o tym napiszę ;)

     Kwestie techniczne


 Często mówi się „jakich to ma ekspertów Macierewicz”. O to jeszcze raz. Sprawy związane z FSB i GRU… W zamach wierzy jak już pisałem choćby Jurij Felsztyński. Zna ktoś lepszego  specjalistę od służb Chanatu za panowania Chana Putin-Chujły niż Felsztyński ? 
    Mówi się, że nikt kto ma pojęcie o lotnictwie nie traktuje poważnie „obłąkanego Antka”. Mc Cain zanim został politykiem, senatorem, kandydatem na prezydenta USA itd. Kilka lat był pilotem samolotu myśliwsko-szturmowego. Co więcej odbył szereg  morderczych misji bojowych nad Hanoi i Hajfongiem. Podczas przedzierania się przed ziejące ogniem baterie północnowietnamskich wyrzutni i dział przeciwlotniczych został zestrzelony. Katapultował się. Przeżył mimo licznych złamań. Kilka następnych lat spędził w wietnamskim obozie jenieckim a właściwie koncentracyjnym. Kto jak kto, ale senator Mc Caine  ZNA się na samolotach  BARDZIEJ niż Tomasz Lis czy Jarosław Kuźniar czy nawet Janina Paradowska. Mimo dogłębnej znajomości lotnictwa wojskowego spotyka się o dziwo z „obłąkanym Antkiem” i „głupią babą Fotygą”. I tym niestety tragikomicznym akcentem pragnę zakończyć na jakiś czas pisanie o tej sprawie.





A to gruzińska pieśń ku czci Kaczyńskiego. Nie wszędzie jest "kartoflem" i "zimnym Lechem" ;)  Swoją drogą ciekawe czy Ewa Kopacz doczeka się czegoś podobnego. Bronek ma już portret w stroju cesarsko-japońskim :D 
    c


wtorek, 7 kwietnia 2015

Z dogmatyki polskiego pragmatyzmu  1


    Jednym z koronnych argumentów  zwolenników "drogi Orbana" jest śmiertelne zagrożenie dla  Polaków na Ukrainie oraz Polski ( szczególnie Podkarpacia )  jaką  stanowi, jak to nazywają "banderyzacja" Ukrainy po Majdanie. Jest w tej panice  trochę ziaren prawdy. Jak w każdej legendzie. W legendzie o Wandzie i Kraku tak samo.  Większość to jednak bajania  jak to już bywa z legendami. Resentymenty, panika, trochę też pychy, ignorancji  i autentycznego moskiewskiego trolingu.

Resentyment

   Nie wziął się z niczego. Rzeź wołyńska i masakry w Galicji Wschodniej to jedna z najbardziej ponurych kart XX wiecznej historii Polski. Jedna  najczarniejszych kart stosunków polsko-ukraińskich. Wołyń, a właściwie zachodnia i centralna jego część spłynął krwią w 1943 roku.         Partyzanci UPA i  wołyńscy chłopi zmasakrowali około 60 000 swoich sąsiadów. Jatka ta  miała tak dużo cech ludobójstwa, że właściwie należało by ją za ludobójstwo uznać. Oczywiście trzeba wiedzieć, że termin "ludobójstwo" jest często nadużywany z róznych przyczyn.. Przeważnie jest to uzyteczność propagandowa.  "Wołyń" wpasowuje  się w klasyczną definicję.... 
   Masakr dokonano w stylu przypominającym jako żywo wydarzenia w Rwandzie i Burundii w 1994. Podstawową metoda egzekucji były ciosy narzędzi rolniczych - siekier, wideł, motyk, kłonic czy noży rzeźnickich.  Masakry w Galicji Wschodniej to głównie  1944. Tutaj chyba słuszniej można powiedzieć o krwawych czystkach etnicznych. Nie wiadomo ilu Polaków zamordowano, może 40 może 60 tysięcy. Większość ofiar w Hałyczynie zginęła od kul choć widły i siekiery też nieraz szły w ruch.


Winnica - lato 2009. "Śmierć wrogom", ale naprawdę nie chodzi tu o Polaków. Polaków, których zresztą jest pełno na wschodnim Podolu. Dodajmy, że tysiące Rosjan z Ukrainy a nawet  Rosji walczy z "separami" i rosyjską armią w Donbasie. Zresztą...


Takich napisów było dużo więcej ;)




   Trudno więc  się dziwić naszemu resentymentowi. Gdy jednak gniew i żal trwa dziesięciolecia, gdy rzutuje na racjonalność wyborów politycznych  po prawie stu latach, należy się zastanowić czy aby na pewno jest to słuszne. Bo robią się nam z tego jakieś Bałkany. Nie będę się wgłębiał w tematykę upowską, będzie jeszcze o tym opowieść. Ważne jest to, że temat  "Wołynia" był latami spychany na margines pamięci. 
  Robiono to w imię źle pojętego tzw "giedroycizmu". Samego kniazia Giedroycia  odsądza się teraz często od czci i wiary. Celują w tym szczególnie ci, którzy nigdy nie mieli w ręku żadnego jego tekstu i za bardzo nie wiedzą kim on był. Tymczasem ów "giedroycizm" był  spójnym i racjonalnym poglądem na relacje Polski z krajami dawnej  Rzeczpospolitej. Jak zauważył mój kolega był absolutnie genialny na lata 70-te. Jednak już po upadku ZSRR wypadało by go nieco zmodyfikować.   Tymczasem całą epokę po 1989 dogamtycznie trzymano się lini "dawania Litwinom, Ukraińcom czasu na okrzepnięcie". Liczono, że wtedy gdy już będą normalanymi krajami,  rozliczą się ze swoją historią .       Zasadniczy kurs na współpracę Europy Wschodniej był jak najbardziej słuszny. "Giedroycizm" w polskiej polityce wschodniej zakończył  około 2007, Radzio "Eurohrabia"  Sikorski. Wprowadził w zamian jak to ujął "politykę piastowską miast jagiellońskiej". Z Piastami wiele wspólnego ta polityka nie miała. Miała za to wiele stycznych  z wizjami Krula Korwina czy Roberta "Meduzy" Winnickiego. Każdy zwolennik tych gentelmanów  powinien mieć to na uwadze :) 
  Paradoksalnie   pamięć o Wołyniu był nadal schowana, i dopiero odradzanie się polskiej świadomości narodowej sprawiało, że coraz więcej ludzi dowiadywało się o tych krwawych dniach. Można się przyczepić sformułowania "odradzanie się świadomości narodowej". Nie przesadzam. Polska postjaruzelska była okresem najgłębszego upadku poczucia  realnej  przynależności do narodu polskiego. Cofnęlismy się do czasów rabacji galicyjskiej. Cofnęliśmy się do czasów chłopów z "rozdziobią nas kruki wrony". Odwrócenie tego procesu to mniej więcej okolice sześćdziesiątej rocznicy Powstania Warszawskiego. Wraz z zainteresowaniem się własną historią, przyszło i zianteresowanie także ponurymi wydarzeniami na  Wołyniu. Szczyt  tego zainteresowania społecznego  to mniej więcej 2013. I w tym samym roku wybuchła rewolucja na Ukrainie. I szereg incydentów rozdmuchiwanych do niebotycznych rozmiarów, w czym celował skądinąd  ciekawy portal Kresy.pl  czy xiądz Zaleskian. Nałożyła się na to wieloletnia kretyńska polityka Litwinów spychająca polskich Wiliniuków ku grigorijewksiej wstażce...

 Resentyment można jednak jeszcze zrozumieć. Ludzka rzecz. Do pewnego poziomu nawet  zdrowa. Trudniej zrozumieć ignorancję i pychę

Ignorancja


  Mało wiemy o naszych sasiadach. Posiłkujemy się różnymi stereotypami. Oczywiście stereotypy nigdy nie biorą się z niczego wbrew politporawności. Stereotyp Ukrainy jako kraju wściekłego nacjonalizmu , "rizuństwa", "czarnych podniebień"  jest oczywiście bardzo stary i ciągnie się od czasów hajdamackich. Gdybym  za dobrą monetę brał bym wszystkie ostrzeżenia przed "hajdamakami" to już kilka razy powinienem być zabity przez "banderowców". 
  Szczególnie zmitologizowane są ukraińskie partie odwołujace się do tradycji upowskiej. Od początku Majdanu Polacy zasypywani byli ostrzeżeniami przed "odradzającym się wściekłym nacjonalizmem" , ba niektórzy widzieli już zmartwychwstałe sotnie "Chrina" i "Bira" rajdujące w bieszczadzkich lasach. Ile to tekstów przeczytałem jak to Ukraina zaraz po Majdanie stanie się upiornym Banderlandem, gdzie strach będzie odzwać się po polsku...  Realia wyglądają tak, że  kandydaci "banderowscy" otrzymali w wyborach prezydenckich  łacznie 3% głosów. W wyborach parlamentarnych ani Swoboda ani Prawy Sektor nie weszli do Werchownej Rady. Tyle warte są "ekspertyzy"  rodem z "Najwyższego Czasu" i tym podobnych periodyków "realistów". 
    Wiele uwagi skupia się na przenikaniu "banderyzmu" do innych partii ukraińskich. Ja mówie, dobrze, że Porosz czy Jaceniuk chwalą od czasu do czasu generała  Suchewycza czy Banderę, Zabiera to elektorat partiom skrajnym, które nawiasem mówiąc  nie są ani w 10% tak antypolskie jak  sie  czesto w Polsce myśli. Nie mówi się też głośno o wielu niewygodnych dla "wizji" rzeczach. 
    Przykładowo kolejną falę antybanderowksiej paniki wywołało ustanowienie 14 października "dniem obrońcy ojczyzny". Dotychczas tym dniem był sławetny 23 luty. Czemu 23 luty ? Otóż 23 lutego 1918 "bochaterscy" bojcy  Gwardii Czerwonej zaatakowali, oddziały niemieckie tak skutecznie, że uciekając wypili kilka cystern spirytusu. Takie to było święto. Sam czternasty październik  to oczywiście  świeto UPA. Zapomina się, że banderowcy wybrali ten dzień dlatego, że było to stare zaporoskie święto "Płaszcza Matki Bożej". Na ikonach pod tym płaszczem wymaloway był czesto m.in polski król...  Oj  huczało na forach prawicowych o tym jak to Porosz  czci UPA. Natomaist jakos cicho było o tym, że w kilkukrotnych głsowaniach  upadł wniosek Swobody by uznac UPA za stronę wojująca w II wojnie swiatowej. Jak mawiał Hegel "jeśli fakty nie zgadzają się z tezą, tym gorzej dla faktów" ;))


Jeden z pierwszych poległych - Michaiło Żyzniewski. Białorusin, członek Prawego Sektora. Jego porzodkowie walczyli w powstaniu styczniowym. Chyba najlepsza charakterystyka tego co wydarzyło się w Kijowie zimą 2013/14.





Pycha

    Ano tak. Stereotyp "chłopa - rizuni" nie wziął się z niczego, ale i "pysznego polskiego pana" też nie. Lubimy patrzeć na Ukriaińców z góry. Często jest to  podszyte ogromnymi kompleksami wobec "białego człowieka". Takie myślenie nawpólświadome: "o my jesteśmy cywilizowanym  plemieniem, blada twarz nas szanować, nasz sachem Tusku być ważny człowiek w Namiot Wielka Narada".   
   Jakby jednak nie było, jakby się z nich nie podśmiechiwać to  tam na demonstracje potrafi wyjść półtora miliona ludzi... Można też poczytac trochę o tej Ukrainie.  Choćby sprawa kultury. To nie tylko Szewczenko...

 Na koniec

Dwa dobre linki


Dowód na to, że z neoendecji może jeszcze coś będzie. Coś więcej niż ruch młodzieżowy czy nowy LPR...


A to pisze moja kijowska gospodyni  Paula Stanisławna. O  realnych  problemach  w Kijowie. Naprawdę mają ważniejsze  sprawy na głowie niżli  odzyskiwanie Przemyśla i Łemkowszczyzny ;)


A tu idziemy z Paulą Stanisławną na polski cmentarz wojskowy w Bykowni. Pouczająca wycieczka.



P.S.

Nie mam nic do "majdanosceptyków". Uważam, że najgorsze co można robić to tropić "ruskich agentów" wszędzie, w czym celują niektóre portale prawicowe.  Wielu moich znajomnych umocniło swoją "ukrainosceptyczność" dzięki portalowi Fronda.pl. 

Dyskusja o wydarzeniach na Ukrainie czesto sprowadza się do wyzywania się od "banderowców" i "zielonych ludzików". Taka dyskusja nie ma sensu. Sens ma rzeczowa dyskusja.

P.S. 2 

W sprawie dziejszych sensacji z RMF-u. Nie wierzę "naszym rosyjskim partnerom" ani naszej prokuraturze wojskowej. Historie o generale Błasiku na bani słyszałem już od Janusza Palikota ;) Sam "przeciek" ma na celu pomóc Gajowemu.  A co myślę na temat Smoleńska napisałem w Wielką  Sobotę.  I jeszcze kiedyś napiszę.


https://www.youtube.com/watch?v=ajbOOeku3FY







czwartek, 2 kwietnia 2015

                               10 kwietnia roku pamiętnego


     W piątą rocznicę tzw. katastrofy w Smoleńsku wypada się odnieść do tych wydarzeń. Nie będę tutaj silił się na pseudoekspertyzy inżynieryjne. Niewiele wiem o lotnictwie. Jakieś tam podstawy o sile nośnej itp. , historię ewolucji lotnictwa . 
     Napiszę więc  z innej perspektywy. Tekst należy przeczytać uważnie i do końca. I ze zrozumieniem ;))
  
 Nie wiem czy nad lotniskiem Siewiernyj wybuchła bomba czy doszło faktycznie do katastrofy.  Do wiary w zamach skłania mnie trwąjąca od  kilkunastu lat uważna  obserwacja  zawrotnej kariery  Władymira Władymirowicza. Co w takim razie wiemy o rosyjskim chanie ?
     Wiemy, że Wielki Chan  Władymir Władymirowicz w przeciągu całego swego panowania  używał masakr i terroryzmu jako normalnego narzędzia politycznego. Począwszy od jatek,  które urządził w Moskwie i Wołgodońsku jesienią 1999, skończywszy na najeździe na Ukrainę, który notabene planowano najprawdopodobniej (pod kryptonimem "Monolit")  od 2007.
Nie są też jakąś tajemnicą  tysiące ofiar terroru na Kaukazie.  Kto  liznął tematu wojen czeczeńskich, zna prawdę o tamtejszych  obozach koncentracyjnych i upiornych "zidanach". "Spiłowywaniu wilczych kłów" i głowach zatknietych na tyczki.  Warto też wspomnieć o  zabójstwach przeciwników politycznych w "pozakukaskiej" części Rosji. Często mających specyficzny,  rytualny charakter,  co zresztą jest starą Moskiewską tradycją. Nie jest też tajemnicą   jak przebiegała i z czego wynikła wojna z Gruzją latem 2008. 
Wiemy też, że jest najbardziej nieprzewidywalnym i awanturniczym Wielkim Chanem Moskwy od czasu Chruszczowa. Do tego  2010 to szczyt tzw. "resetu" obamowaskiego.  2010 to też szczyt doskonałej współpracy Rosji z  Berlinem  i jego przywiśliańskimi  wasalami. Wiem, że siedem długich lat Putin był noszony na   rękach przez obecnych rządzących. Nazywany "naszym przyjacielem". 

  Z tej perspektywy, w przypadku katastrofy samolotu z prezydentem Polski, który to prezydent jest lepszym lub gorszym kontynuatorem  Idei Międzymorskiej.... Gdy  ta katastrofa ma miejsce w SMOLEŃSKU..... Sławnym Smoleńsku, tyle razy zroszonym krwią polską.  W takim przypadku... Bez dwóch zdań teoria o zamachu powinna być jedną z pierwszych... Tymczasem została odrzucono a priori. Jaki jest tego powód ? Tym powodem jest STRACH. Objaśnię na swoim przykładzie.

   Na poczatku nie mogłem uwierzyć własnym  .  Jakby  to sen był, albo  film jakiś. Piłem wódkę 10 kwietnia wieczór. Nie miałem lepszego pomysłu jak spędzić wieczór w dniu, w którym spadł samolot z prezydentem, jedynastoma generałami, kilkoma politykami w randze ministra etc. etc. Wódka smakowała tego wieczoru wisielczo. Dusze czuły.  bez świadomości, że kończy się jakaś epoka. Serca czuły, a umysły nie dopuszczały do głowy, że  epoka fajności się kończy.  Może to była stypa po Polsce ?
    Później porwał mnie emocjonalny huragan. Emocjonalny nie mający wiele wspólnego z chłodnym myśleniem. Mieszkałem wtedy przy Planatch i trudno było nie zostać porwanym przez pieśni i łopocące chorągwie.  Myśli o tym, że tam zdarzyła się godna Iwana IV rzeź  nie dopuszczałem  do głowy. Ogromna wiekszość  z   NAS własnie tak się zachowała. NAS obywteli Polski. Zanegowała  inne możliwości niż katastrofa. Bo przecież zamachy, wojny to gdzieś w Iraku, może w Bosni jeszcze. Każdy miał inny powód do bania się. Jeden był młodym ojcem, z kredycikiem do tego. Inny   prowadził wygodne życie szanowanego obywatela. Jeszcze inny był jak ja wesołym studentem. BALIŚMY SIĘ ubierając ten strach w mniej lub bardziej racjonalne szatki.
      Z wesołych i młodych rekrutowano w Warszawie,  ohydne bandy  sikające z obrzmiałych browarem pęcherzy na znicze. Wydarzenia na Krakowskim Przedmiesciu  latem 2010 przejdą do histori Polski jako  jeden z najohydniejszych wydarzeń w całej histori  kraju. Wanda Wasilewska wierzyła przynajmniej w coś na kształt nowej religii. A w co wierzyli członkowie band niesławnej pamięci Tarasa Dominika ? Wierzyli w święty spokój i imprezę. W ruchanie, piksy, dżonty i etanol :)  I żeby nic nie zaburzało im wesołych igraszek. Po prawdzie i druga strona zachowywała się jak otumaniona nieraz. Te wszystkie absurdalne teorie, histeryczne reakcje. Im jednak historia przebaczy, a  Tarasowcy zostaną tam, gdzie parafrazując "klasyka" stała Targowica, stał PKWN. Jednak bandy te były tylko radykalniejszym wyrazem postawy ogromnej większości społeczeństwa, którą  lapidarnie streścił Donek słowami:  "A co wypowiemy Rosji wojnę?". Nie bardzo nas  interesowało co TAK NAPRAWDĘ  sie zdarzyło. Nie  przychchodziło do głowy, że między wojną a pokojem jest z dwadzieścia stanów pośrednich. Woleliśmy siedziec cicho i historia będzie nam to pamiętać. 
   Co ciekawe byłem wtedy, latem 2010, z M. J. na wielkim tripie od Radomia po Masyw Olimpijski. I zarówno na Ukrainie jak i w Rumunii i zdaje się w Bługari też, spotykaliśmy ludzi, którzy twierdzili, że w Smoleńsku musi, że była masakra. Oczywista zaprzeczalismy ile sił , na pewno to był wypadek. Przecież jest XXI wiek, Europa, takie rzeczy się nie zdarzają.....
   Dopiero później  stwierdziłem: "a właściwie dlaczego nie?". Jedynym rozsądnym argumentem przeciw było to, że Rosjanie by się na coś takiego nie poważyli. "Krymnasz" obalił jednak ta tezę. Ukraina tez miała gwarancje bardzo poważne. Ba,  czy ktoś reagował, gdy w 2007 Estonia została zaatakowana przez cyberspecnaz ? Czy spadły jakieś sankcje na Rosję za wydarzenia w Gruzji latem 2008 ?

  Bo zaprawdę nie wiadomo co się w Smoleńsku zdarzyło. Z całą swoją wiedzą na ten temat skłaniam się od lat, że to był  ZAMACH. Jednak jeśli nie było zamachu to i tak Rosjanie zachowują się tak jakby był i jednoczesnie tak, że nie można nic udowodnić. Nie mam jednak pretensji do Moskwy. Owca jest winna, że została zjedzona przez wilka , który ma taka a nie inną naturę. Polskie "śledztwo" było i jest prowadzone tak koszmarnie nieudolnie, tak skrajnie ulegle wobec strony rosyjskiej, że w efekcie czyni nas niepoważnym krajem w jakiejkolwiek polityce międzynarodowej. Klepanie po plecach i pozowanie przy ściankach tego nie zmienia.  Uległość przybliża wojnę,  nie ja oddala. Azjatyccy koczownicy uwielbiaja atakować  państwa w stanie wewnętrznego rozkładu vide rozbita dzielnicowo Ruś czy Chiny w fazie schyłkowej dynasti Song. A  Chanat Moskiewski jest w dużej mierze  dziedzicem Czyngiza. Przypomina obecnie Złotą Ordę u kresu jej  istnienia. Już nie to samo co w XIII wieku, ale jeszcze pokąsać  może straszliwie. Do Gór Betyckich już nie dojdą zagony pancerne, ale do "Białej Wody" mogą  dotrzeć bez problemu...



 To na koniec wykaz oszołomów niewierzących specjalnie  "raportom" MAK-u  ;)

Mustafa Dżemilew - jeden  z przywódców Tatarów Krymskich. Znany dysydent z czasów sowieckich. W łagrach i tiurmach spędził  piętanscie lat. Obecnie deputowany do ukrainskiego parlamentu. Nie może wrócić na Krym okupowany przez Moskwę.

Jurij Felsztyński - rosyjski emigracyjny historyk. Człowiek który wraz z śp. płk. Litwinienką  udowodnił Putinowi i jego ludziom sprawstwo kierownicze masakr w Moskie i Wołgodońsku w 1999

Walera Nowodworska - znana  rosyjska dysydentka z sowieckich czasów.

Władymir Bukowski - legendarny dysydent sowiecki. Zaciekły wróg Putina. Czołowy uniosceptyk w czasach, gdy to nie było jeszcze modne ;)

John MC Caine - jeden z najważniejszych  republikańskich senatorów. W latach 60-tych pilot amerykańskiej marynarki wojennej . Zestrzelony, spędził kilka lat w niewoli. Niewolę spędzał w więzieniu izolacyjnym, w którym był poddawany regularnym torturom. Epicka postać. 

 Andrij Pawłyszyn - szef ukraińskiego Amnesty International. Literat, tłumacz, czołowy ukraiński dziennikarz.

 Wiesław Binienda - jeden z wspóltwórców podwozia Drimlainera. Czy Boening zatrudniał by wariatów ? Politycznych fanatyków od absurdalnych teori spiskowych ? Może więc nie są tak absurdalne ? Czy Obama zatrudniał by go w prestiżowej instytucji rządowej  skoro jest wariatem ? ;) Kazdy niech odpowie sobie sam. Opinie  rządowych ekspertów naszych.... STRACH. Strach przed tym jak daleko się zabrnęło, strach przed tym, że zakończy się spokojne życie pseudowojskowych, strach przed odpowiedzialnością. Co nie zmienia faktu, że są jeszcze Wyższe trybunały i oby były litościwe, bo tam już żadne znajomości i koncesje nie pomagają. Pieniądze też nie. Żadna waluta ;)

 Jurgen Roth - wyśmiewany przez naszych pożal się Boże "dziennikarzy". W Niemczech jednak się z niego specjalnie nie śmieją, ba jest autorem licznych bestselerów z gatunku "dziennikarstwo śledcze". Z pewnością poważniejszy dziennikarz niż nasi usłużni wykonawcy poleceń władzy ;)

Andrij Iłarionow - bliski doradca Putina. Później uciekł na Zachód niczym kniaź Kurbski.

PS.  polecam oglądnąć filmy dokumentalne "anatomia upadku 1" i "anatomia upadku 2".  Są na jutubie.



 A po za tym .... CHRYSTUS  ZMARTWYCHWSTAŁ ! PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ ! WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY ! 

poniedziałek, 30 marca 2015

                           Ukraina w wersji light


      Słusznie i sprawiedliwie sąd wydał wyrok na siepaczy CBA. Trzeba rozliczyć ponury okres reżymu Kaczaffiego. Niestety jak pisał redakotr Żakowski młodzi ludzie nie pamiętają dusznej atmosfery aresztowań o świcie. Atmosfery strasznych lat 2005 - 07. Nie chcą też widzieć kolosalnych osiągnięć ośmioletnich rządów sił oświecenia i rozsądku. Nie zauważają kostkowania rynków i przejść drogowych dla dzików, Aqaparków i Galerii. Nie doceniają sukcesów. Nie widzą Stadionu Narodowego, złośliwie nie chcą jeździć Pendolino. Z niewiadomych powodów podśmiechują się z ilości  ekranów akustyczych.

     W III RP roku 2015 przeraża mnie bezwład. Całkowity bezwład polityki zagranicznej, który zwali nie wiedzieć czemu "piastowską" ( którego to Piasta ? Zbigniewa ? ). Bezwład w polityce wewnętrznej, który to najtrafniej scharakteryzował, skądinąd bardzo bystry, prawnuk autora "Trylogii". Pozwolę sobie zacytować " (...) Polskie państwo istnieje tylko teoretycznie. Praktycznie nie istnieje, bo działa poszczególnymi członami nie rozumiejąc, że państwo to całość" (...)". Marnotrawstwo, biurokracja, masowa emigracja, społeczna apatia, korupcja, afery, nepotyzm, stopniowe osuwanie sie w niesuwerenność. Nie najgroźniejsza są jednak największe afery tylko właśnie apatia obywatelska. Niewiara w mozliwość jakichkolwiek zmian. "Tak już musi być" jak powiedział mój koleżka. Tak już musi być i trzeba jakoś z tym żyć. 
     Owszem porównuje się tutaj  III RP z Ukrainą. Jednak u nas jest znacznie lepiej. Tylko czy to jest powód do radości ? Czemu porównywac się z Ukrainą ? A nie lepiej z Koreą Południową czy Niemcami po wojnie ? Czy choćby z Wegrami, Czechami, Rumunią, czy Gruzją za Saakaszwillego ? Może będziemy się porównywać z Mongolią ( w końcu też była w RWPG )  i sycić tym, że "u nas jednak dużo lepiej".
   Sytuacja Polski to "pułapka średniego rozwoju" - rola wiecznego podwykonawcy. Rezerwuaru taniej siły roboczej. Mitteleeurope na miarę XXI wieku, trochę też moskiewska "szara strefa" dziadostwa i gazpromu. A kto kiwa zaprzeczająco głową , że jak to przecie jesteśmy antyputinowską awangardą Europy niech pamięta, że czasy kiedy Bartłomiej Sienkiewicz i Adam Michnik pisali w 'Komsomolskiej Prawdzie" to bardzo bliska historia.... 

sobota, 28 marca 2015

   Podkarpackie zimy ....


 Z zimami na Podkarpaciu bywa różnie. Pamiętam, gdy  zimą z 2001 na 2002 w "Elektryku" przebywali uczniowie z kraju Finów,  pytali czy zawsze  u nas są takie łagodne stycznie :) Bywa różnie. Mam osobliwe  hobby tj. pamiętam nie tylko zeszłoroczne śniegi, ale też i te sprzed dekady. 

    Bywały zimy długie i surowe np ta z 1995 zaczeła się właściwie już początkiem października. Na Wszystkich Świętych były już zaspy. W grudniu,  po początkowych odwilżach, temperatura spadła poniżej minus trzydziestu i taka to surowa zima wlokła się do kwietnia. Nawet w kwietniu sypało jeszcze co drugi dzień. Prawdziwie sybirska zima ! Surowe były też zimy 1998-99 i kolejna. Nieźle śnieżyło też i mroziło, gdy uczęszczałem pilnie do pierwszej klasy "Elektryka" 2002 na 2003. Sybirska była  pierwsza zima w poKraku z 2005 na 2006.  Dawała się we znaki także ta 09 - 10. Tym bardziej, że zamiast wiosny tego roku były wylewy i zatopy. Ostatnia  długa i naprawdę wschodnia zima to ta sprzed dwóch lat. Gdy w marcu 2013 ciepłe podmuchy od wegierskiej Puszty i Morza Czarnego zdmuchnęły śniegi  wydawało się, że to juz wiosna. Jednak zima nie dawała za wygraną i niedługo później były znów zaspy, a na termometrze o poranku dwadziescia kresek poniżej zera. Taka to była zima.


Droga do Karlikowa w Paśmie Bukowicy  - styczeń 2006


Styczeń 2010 - droga Krosno-Rymanów. Wjater mocno wjaja ;)


Mroźny grudzień 2005. Zachód słońca nad Pogórzem.  Na narciochach w Strzyżowie z moim ski-komandem.




      Osobliwe były zimy 1996/97 i 2011/12. Nie były długie, ale bardzo treściwe. Zima szalała jakby chciała nadrobić, krótki czas swojego panowania. Mrozy były takie, że buki trzaskały w puszczy z głosnym "pach ! trach!".




A oto i ja uczący się jazdy na łyżwach na zamarzniętej Przykopie . Około pięciuset metrów od ujścia do Wisłoka. II 2012. Nie próbójcie tego w domu.


    Byway też zimy zupełnie normalne. Nie srożące się, ale mniej lub bardziej białe, czasem też srokate. Do takich zakwalifikował bym te z 1997/98, 2001/2002, 2014/15 z tych łagodniejszych. Z tych surowszych:  2003/04 , 2004/05 ( tu osobliwością był bardzo późny początek - końcem stycznia ) , 2008/09 i 2010/11.



Styczeń 2015 - biegówki w stronę Wisłoka


 Do zupełnie słabych, małomroźnych i bezśnieżnych zaliczyć należy tą z przełomu tysiącleci 2000/01, bardzo krótką i łagodną 2007/08 i leciutką 2013/14. W 2006 przyszła najłagodniejsza jaką pamiętam. Śniegu w kotlinach podkarpackich właściwie nie było. Za to wiatrów na pęczki.  I  tych dukielsko-rymanowksich i różnych cyklonów i orkanów z sławnym  "Cyrylem" na czele.




Bania w lutym 2008


Tak więc  różnie bywa z tym zeszłorocznym śniegiem. Gdy przy zimie łagodnej będą wam opowiadać "o klimat się ociepla, zimy słabe. Kiedyś to były śniegi" wiedzcie, że niekoniecznie mają rację. Gdy zaś przy zimie ostrej i snieznej będą wam gadać "oo klimat się ociepla hhahahha ! Oziębia chyba!" także wiedzcie, że to niekoniecznie prawda. Pogoda w Polsce jest pomiędzy Atlantykiem a Syberią. W geopolityce jest tak samo ;)



Bania - łagodny luty 2008



Droga do Bajkowego Lasu - zima 2012/13




Przełom marca i kwietnia 2013. Minus dwadzieścia pięć.



Marzec 2013. Widok z Grzywackiej nad Pasmo Magurskie.


Dolina Wisłoki pod Magurą - III 2013. Wietrzny dzień, bardzo wietrzny...


Karlików - widok na Pogórza. XII 2005.



Zamek Kamieniec. Grudzień 2005. Na pierwszym planie lasy Malinowej.



Miłej Niedzieli Palmowej ! :)








piątek, 27 marca 2015

                   Garść ciekawostek…  część  1 

Hetman  Ostrogski


Kniaź Konstanty urodzony był  w 1460. Prawosławny arystokrata Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wybitny wódz – wielki hetman litewski i wojewoda trocki. Nazywany „Scypionem” ze względu na swe zasługi wojenne i  Victorie nad Krymem i Moskwą.  
  Szczególnie pamiętna jest jego zwycięska bitwa pod Orszą, której okrągła , pięćsetną rocznicę obchodziliśmy we wrześniu zeszłego roku. Umiejętnie wykorzystując  lekką i cieżką jazdę , pikinierów, strzelców, kuszników i artylerzystów rozniósł nad górnym Dnieprem potężną armię moskiewską.
   Mniej znane jest rozgromienie tatarskiej wyprawy pod Olszanicą  na ziemi Kijowskiej. Odbyła się ta rozprawa w styczniu 1527 roku – wojska pod wodzą siwobrodego hetmana zabiły  Tatarów na czterdzieści tysięcy i wyswobodzili osiemdziesiąt tysięcy jasyru. 
  Umiera w 1533.  Bohater narodowy Białorusi spod znaku biało-czerwono – białego sztandaru i Pogoni. Patrząc na ewolucję Baćki Łukaszenki ( którego niesłusznie się demonizuje, jest jaki jest , ale z pewnością po swojemu bardziej kocha swój „folwark” niż nasze Tuski ) to i może za jakiś czas ….

Hetman Sahajdaczny


Urodzony w 1570 w bieszczadzkich Kulczycach pod Samborem jako Petro  Konaszewicz. Wyedukowany w Akademii w Ostrogu udaje się następnie na Sicz. Tam ten wielki wojownik łączący mądrość i wykształcenie z ogromną sprawnością fizyczną i zdolnościami dowódczymi.  Dowodzi kozackimi chadzkami na Krymskie i Tureckie porty. Korsarskie talenty i inne przymioty sprawiają, iż w 1606 zostaje wybrany hetmanem Wojska Zaporoskiego.  Kozacy pod jego dowództwem biorą udział w wojnach z Moskwą , dalej kontynuują też wyprawy na czajkach. Sahajdaczny wsławia się jak znamienity dowódcza zarówno na lądzie jak i morzu. 
  Wzajemne najazdy kozackie na Portę ( Turcję ) i tatarskie na Rzeczpospolitą, a także splot politycznych czynników wywołują w 1620 wybuch wojny Rzeczpospolitej z Turcją.  Pod Chocimiem jesienią 1621 roku zaporoski kontyngent stanowi  bardzo ważną część wojsk naszych. Na victorie złożyło się kilka czynników.  Świetnie przygotowana, elastyczna obrona wojsk polskich, litewskich i zaporoskich, współdziałanie piechoty, artylerii i różnych rodzajów kawalerii . Ducha wojskom dodawała  obecność królewicza Władysława . Wspaniale dowodzili    hetman wielki  litewski Chodkiewicz , regimentarz Lubomirski  i  hetmana kozacki Konaszwicz-Sahajdaczny "Siwy pies niewierny".  Po kilku tygodniach tytanicznych zmagań , nasz opór  doprowadził  do odwrotu potężną armię  Turków i ich wasali.  Osman II, który  osobiście dowodził armią muzułmańską płakał ze złości , gdy kilkuset husarzy przeganiało korpus janczarski jakoby to było stado kur i gęsi…. 
  Sahajdaczny umiera w marcu następnego roku od  chwalebnych ran. Sahajdaczny był nie tylko wodzem, ale i jako człowiek gruntownie wykształcony, mecenasem kultury i nauki. Zawsze był zwolennikiem współpracy Siczy z Rzeczpospolitą.  Gdyby metropolita Mohyła szybciej zasiadł by na patriarszym tronie w Kijowie, a Sahajdaczny żył dłużej, może udało by się uniknąć tragicznego powstania kozackiego roku 1648, które pociągnęło za sobą następujące po sobie potopy – moskiewski, szwedzko-brandenburski i siedmiogrodzki...

Czemu to piszę ? Ano, dla odporu szerzącej się jak pożar na stepie mitologii jakoby za Bugiem rozciągały się  Barbaria zawsze wroga i niechętna Polsce. Mitologię Białorusinów „narodu ciemnych chłopów z bagien” i Ukraińców „narodu chłopów- rizunów”.  Nie oznacza to mojej sympatii czy prób rehabilitowania   różnych Żeleźniaków i  Kłymów Sawurów, którzy zresztą  najprawdopodobniej byli agentami na usługach Kremla. Swoją drogą agenturalne źródło Koliszczyzny – okrutnego powstania chłopskiego z roku 1768 wykazała już komisja śledcza podczas Sejmu Wielkiego. Była to zdaje się pierwsza taka komisja w dziejach parlamentaryzmu….




Ciong Dalszy Nastompi ….

Dixie  


 A tu taka zabawa w  ludowego pieśniarza z amerykańskiego Południa  około roku 1865. Nie mniej parę cytatów z orginalnych pieśni jest ;)




Szary szynel

I idę w jednym , dziurawym bucie
Idę błotnistą drogą Virginii
Nanananana
W dół 
Starego Dobrego Południa

Jestem żołnierzem Rebelii
Choć bez karabinu
Jestem żołnierzem
Choć bez mego Generała

Jestem Konfederatem
Choć Konfederacji już nie ma
Powiedzą za lat sto
Żem rasista
Żem miał niewolnika
A mój Niger brandy
Ze mną pił
Jadł przy moim stole
Niech gadają

Jestem żołnierzem
Choć bez karabinu
Jestem żołnierzem
Choć bez bagnetu
Jestem żołnierzem
Choć bez państwa
I swego Generała

Ale mam
Jeszcze siwy szynel
Ale mam jeszcze
Szare , wilcze kepi
Boże błogosław Generała !
Boże błogosław Generała !
Nogi krwawią
I w lepkim kwietniowym błocie
Grzęzną głęboko
Zimna Virginio
Prowadź mnie do mojej
Słodkiej Georgi
W dół Starego Południa


9 XI 2013 0 Gabinet Zadumy :P