niedziela, 6 marca 2016

Wypadki chodzą po ludziach czyli o BMW Dudy i filmach Wajdy

  Może ta pęknięta guma była wypadkiem. Może, ale bardzo dziwny to wypadek. Opony jeśli pękają tak zjawiskowo  to raczej 30 letnich BMW czy 20 letnich Oplach Calibrach, którymi Seby jadą na wiejskie disco. Dziwne, że by pękła w limuzynie prezydenckiej. Dziwne tym bardziej, że :

http://niezalezna.pl/77268-oficer-bor-ujawnia-dwa-dni-przed-zdarzeniem-auto-prezydenta-dokladnie-sprawdzono

http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/producenci/news-pancerne-bmw-7-czy-w-takim-samochodzie-moze-peknac-opona,nId,2157427

http://www.brd24.pl/spoleczenstwo/wypadku-udzialem-prezydenta-dudy-opony-limuzynie-byly-nowe-gwarancji/

  Może wypadek, ale bardzo dziwny, teoretycznie możliwy chyba  jak wygrania w amerykańskiej superloterii. Zapewne to jakieś ostrzeżenie. Na Lecha Kaczyńskiego też był "zamach" na pograniczu osetyjsko - gruzińskim. Niedługo później "prezydent gdzieś poleciał  i wszystko się zmieni". Oczywiście takie spekulacje wywołują już "bekę". Ale nie jest to już ta tryumfalistyczna beka z czasów Dominika Tarasa i  zabierania babci dowodu. Teraz jeśli, ktoś zabiera babci dowód to po to, żeby nie zagłosowała na Swetru. Popatrzmy jeszcze dokładniej. Wałesa był Bolkiem. Kaczyńscy mówili, że był a oficjalna linia była taka , że to bzdury. I kto miał rację ;) ?

https://www.youtube.com/watch?v=YVWLBL68_dQ&list=PL4I8Zjk4wWGJY3s0tBUvZQhwSEwrvdf97

 Powstał nawet film w stylu sowieckim o Bolku. Jednak prawda zawsze wychodzi na jaw ;)

  Oczywiście w sprawie 10.04.2010 powstało wiele absurdalnych teorii. Na przykład znajomy twierdzi, że to moja robota:


    Jednak pomiędzy różnymi absurdalnymi teoriami ( zapewne po części produkowanymi przez sprawców ) to na chłopski rozum wszystko wskazuje, że żadnego wypadku nie było. Żeby się nie powtarzać wrzucam linki do starych wpisów:




  No pewnie mogę się mylić. Jednak , że Lechu był Bolkeim wiedziałem już w latach 90-tych, a Andrzej Wajda ( sto lat mistrzu ) nie wie tego do  tej pory. 

Dziwne zgony

  Hmmm wymieńmy ten długi szereg: Prezes NIK Walerian Pańko i inspektor NIK Michał Falzmann. Pęknięta opona i zawał  w dziwnych okolicznościach związanych z aferą FOZZ - 1991. Plus dwóch policjantów, którzy dotarli na miejsce wypadku w pierwszej kolejności. Szybko jakoś utonęli na rybach :) 

 Później było podobnie: Marek Karp, Ireneusz Sekuła , Jeremisza "Baranina" Barański, generał Papała, generał Petelicki, ludzie zamieszani w porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika, Andrzej Lepper, Grzegorz Michniewicz, profesor Stanisław Grocholewski, pułkownik Leszek Tobiasz, chorąży Remigiusz Muś, starszy choraży Stefan Zielonka. I tak dalej i tak dalej. Dziwne wypadki, dziwne zabójstwa, dziwne samobójstwa, dziwne sekcje. I dziwne zbiegi okoliczności.

W każdym razie jeśli wypadek to i tak:

http://ziemkiewicz.dorzeczy.pl/id,8223/Najgorszy-sort-dawniej-resort.html

A tutaj...

  Mała lista różnego rodzaju afer w Polandii:

http://www.bliskopolski.pl/iii-rp/afery/


 Dwa spojrzenia na 90-tkę  Andrju Wajdy


  Swoją drogą takie filmy jak "Miasto 44" czy "Historia Roja" to symboliczny koniec Szkoły Polskiej. I dobrze - inny czas, trzeba innych filmów.  Właśnie czytam bardzo fajny mini esej Krzysztofa Kłopotowskiego o  Andrzeju Wajdzie  w "Plusie i Minusie". Mam nieco podobne odczucia jak autor. Gdy Wajda był gimbusem był wrzesień 1939. Napatrzył się w wczesnej młodości na największy koszmar w naszych dziejach - jakby drugi Potop tylko bez Kmicica. Klęskę do dna.  Gdy wchodził w dorosłość Polska była cmentarzyskiem. Trudno się dziwić, że III RP traktuje inaczej niż nasze obecne gimbusy. Ma wdrukowaną ostrożność, albo też tchórzliwość. Zgadzam się , że rytualne palenie świeczek na grobach czerwonoarmistów były "przebłagalną ofiarą dla potwora ze Wschodu". Drugie podobne odczucie, to mam podobne wrażenie jak autor ws filmów Wajdy. Też myślę, że za sto lat "Wałesę człowieka z teczki" ... tzn "Z nadziei" będą pamiętać tylko historycy. i to raczej ci specjalizujący się w historii kultury. A "Kanał", "Ziemie Obiecaną" czy "Wesele" to kanon będzie.   Co nie znaczy, że nie należy zjechać do dna takie sowieckie z ducha  filmidła jak "Wałęsa".  Natomiast z "Lotną" czy "Popiołem i Diamentem" należy polemizować. Najlepiej porównywalnymi dziełami. I trzeba to robić złośliwie a inteligentnie. 
   Pod względem artystycznym, oceniając pod tym kontem nie jest istotne co myśli o Wajdzie gimbus. Istotne co sądzi Kuroswa czy Scorsese. Natomiast jeśli rozmawiamy o Polsce to ocena twórczości Wajdy przez gimbusa jest arcyważna. To jest barometr. Widać, że gimbusy odrzucają Wałęsę, wolą Maćka Chełmickiego. Bo to Chełmicki wygrał a Wałesa politycznie zginął na wyspisku Historii ...:)

    Nie zgadzam się zaś z Kłopotowskim, że "artyście należy wybaczyć więcej". Tak ma wielkie zasługi dla kultury polskiej. Tego zaprzeczyć nie można. Tak samo jak Bolek Wałęsa ma zasługi dla upadku komunizmu w Polsce.  I podobnie jak "Lechu" czy "Adaś" jest kłamczuszkiem i manipulantem. Dlatego takich twórców jak Wajda czy Zagajewski. A "Herberta" tak choć nawet nie wiedzą skąd te motywy pochodzą. Osobny fenomen to Kaczmarski. Podkpiwał z Sebixów i Januszy, bał się ich, ale to co bardziej ogarnięte kulturalnie Sebixy, takie jak autor niniejszego wpisu słuchają jego pieśni znacznie częściej niż współczesna "lewica laicka" i "młodzi wykształceni z wielkich ośrodków". Może dlatego, że czuć w nim szczerość...



A tutaj prawdziwa historia "Wałęsy polskiego kina" :)


https://www.youtube.com/watch?v=DPvbmmne-e8

  Mimo wszystko lubię "Popiół".  Tylko przewrotnie. To piękne jak Szczuka przegrywa. Jak wychodzi jego prawdziwe oblicze Szczuki. Prawdziwy Szczuka nazywał się Foremniak, a Chełmicki nazywał się Kosicki. Szczuka był politrukiem w brygadzie AL. Zaraz po wojnie miał być wojewodą kieleckim z ramienia PPR-u. Jednak odezwała się w nim bandycka żyłka z niedawnych czasów ( Armia Ludowa zajmowała się chętnie bandyterką ) i z kolegami napadł na "bogaczy" w Ostrowcu Świętokrzyskim. Napatoczył się na osiemnastoletniego  żołnierza Kedywu AK Kosickiego ps Czarny alias Bohun. I tenże "Bohun" go zwyczajnie utukł. Później Chełmickiego - Kosickiego schwytano i skazano na rozwałkę. Jednak partyzanci rozbili kieleckie wiezienie i uwolnili setki więźniów, między innym bohatera "Popiołu i diamentu". Ukrywał się później do 1954 kiedy został schwytany przez UB. Wyszedł  w wyniku amnestii w 1956. Jednak SB inwigilowało  go dręczyło go niszcząc mu życie zawodowe   ( nieustanne zwolnienia ) jak i prywatne ( rozwód, doprowadzenie do zerwania kontaktu z dziećmi ). Teraz proszę oglądnąć film Wajdy i porównać :) Heheheh. Aczkolwiek artystycznie genialny, tylko trzeba zinterpretować przewrotnie. Kosicki wygrał, Foremniak przegrał, przegrał i Wajda z Andrzejewskim. Choć nie popadajmy w tryumfalizm. KOD walczy, GRU walczy, FSB walczy, BnD walczy, finansjera walczy ;)

P.S.

  A Cybulski zapewne myślał, o swoim bohaterze ( zresztą rówieśniku ) z sympatią. Zapewne to był bardzo szczery człowiek. Tak działają wszystkie totalitaryzmy. Zamazują rzeczywistość, okłamują ludzi. Należy kręcić filmy o "Wyklętych". Prawdziwe, i nie muszą to być hagiografie. Oczywista należy też kręcić filmy, gdzie pojawiają się czarne karty. Bo nie da się ukryć, że takie wydarzenia jak wycięcie Piskorowiec czy Wierzchowin "nie były". Skoro były. Byle prawdziwe, a nie takie jak największe dzieło Wajdy. Trzeba też kręcić eoposy. I taka  podobno jest "Historia Roja". Dawno w kinie nie byłem...


Znów za Bucznik




Dziki las ;)





Parę spraw do załatwienia ;)



A tutaj zakup gumofilców na bazarku w Dukli. Gwar sobotniego poranka.


I powrót.

A tak było  wiosną 2015:


I jesienią ... :


A ogólnie jak zwykle polecam wędrówkę po Karpatach, a szczególnie pograniczu Bieszczadów i Beskidu Niskiego, a szczególnie w gminie Jaśliska np. "Na Jamie" :)  :




sobota, 5 marca 2016

Huku Puku Dżaba szczela z uku




;) na postrach


Człowiek w koszulkach Red is Beda od razu wygląda groźniej i prawilniej


Jeszcze z kompletem strzał ;)


Poligon


Prawilne szczały w barwach narodowych ;)


Test siły penetracyjnej


Hetmanie Ostrogski ! Siła Moskali nadciąga !


O i poleciała


Ognia :)


Po opuszczeniu cięciwy


Polowanie na  krety ?  :D 



piątek, 4 marca 2016

A takie refleksyjki

Ludzie o innych poglądach i wrogowie

Bardzo ciekawy wywiad:

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,19499583,betlejewski-gdy-tomasz-lis-wola-na-wiecu-nie-zamkna-nam-ust.html#MT

 Polecam - rozmowa gostka, który ma inne poglądy niż ja z pismakiem  z Wyborczej. Choć ich zamknięcie bardzo mnie cieszy. Niech się zamykają w swoim KOD-owskim gettcie. Mohery Swetru, dinozaury czerwonej reakcji , czerwone pająki :D

I kolejny lewak, którego da się czytać ;) :

http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20160301/razem-sienkiewicz-walesa

  Tekstu Bartusia nie przytaczam bo nie ma zbyt po co. Typowy dla niego dobrze napisany i chwytliwy, dla inteligenta wychowanego na "GW" idealny. Bartuś to w ogóle przypadek smutny. Działacz NZS, współtwórca Ośrodka Studiów Wschodnich, kapitan UOP, państwowiec. Prywatnie prawnuk Henryka., wspinacz, myśliwy i szermierz. Potem wszedł w struktury służb III RP, a , ze to struktury głęboko patologiczne.... Rozmowa "U Sowy" to przede wszystkim popis smutnego upadku inteligenta, który chciałby być zbójem, któremu  urki imponują. A podpalenie "ruskiej budki" powinno zbadać. Wiem , że to niemożliwe z przyczyn politycznych, jednak wszystko wskazuje, ze wysyłał funkcjonariuszy  CBŚ do robienia prowokacji przeciwko opozycji. Bardzo inteligentny gość. jego diagnoza "państwo istnieje teoretycznie, praktycznie nie istnieje. Poszczególne jego człony działają oddzielnie nie rozumiejąc, że państwo to całość" byłą arcycelna. Skąd ten upadek więc ? Z rasizmu wobec własnej nacji. Podobnie jak margrabia Wielopolski uważa, że "dla Polaków można coś zrobić, z Polakami nigdy". Gardzi tymi Sebami i Januszami. I to największy grzech tych wszystkich Krystyn Jand i Bartłomiejów Sienkiewiczów. Po 1989 zdradzili Januszy i ich synów Sebów. Wzgardzili nimi odrywając się od polskiego ludu. A polski lud może irytować, ale inteligent nie może nim gardzić, ma ich podnosić do góry.

Inny przykład rasizmu wobec swoich


  Zacznijmy od tego, że "Ruska Kurwa" wywołało aplauz Ukraińców - Rusinów. Dobrze zrozumieli, o którą cześć Rusi w tym skowycie chodziło. Putin connecting people. Na swój sposób Chanatu Moskiewskiego kibole nie lubią i nad Wisłą i nad Dnieprem :) 
  Dalej "Polski Lwów" miał prawo zaboleć Ukraińców, ale autorka nie zauważa, że portrety rzeźnika gen. Suchewycza mogą boleć Polaków. Gdyby nie taktyka jaką zaakceptował na Wołyniu i przeniósł do Galicji Wschodniej to było by inaczej. Nikt normalny nie ma pretensji do Strzelców Siczowych, że walczyli z nami w 1918. Gdyby nie ta masakra to UPA była by w Polsce odbierana jak "Leśni Bracia" z Krajów Bałtyckich. Autorka tego jakoś nie zauważa. Ale wiadomka - uczucia Poalczków są mało istotne. 
   Dalej ukraińscy kibole to heroje i "realni wojownicy" a polscy to oczywiście bydlęta i tchórze. Sugestia , że w razie W nie robili by nic to typowe myślenie takich pań jak autorka. O "Sebach" nie można powiedzieć nic dobrego. Oczywista mam ogromny szacunek dla kiboli, którzy walczyli na Majdanie i w ATO. Oczywiście abstrahując od złożoności tych krwawych wydarzeń, szeregowi bojownicy i podoficerowie - ochotnicy, co poszli  na bój z agresorem muszą budzić szacunek. Jednak skąd ta pogarda, ta pewność, że "nasi kibole" to "na pewno by stchórzyli".  Nie jestem miłośnikiem ani kibolówy, ani narodowców, ale taka postawa mnie irytuje. Skąd ta tolerancja dla nacjonalizmów sąsiadów przy jednoczesnym braku dla własnego ? Jakoś "wilczy hak" w logu "Azowa" autorce nie przeszkadza, ale już "Polski Lwów" wywołuje furię. 

 Oczywiście zgadzam się, że to nie było ciężka prowokacja. Jednak skoro autorka jest inteligentką to powinna z różnych perspektyw popatrzeć. Z innej perspektywy Stalin odebrał Lwów Polsce takim samym prawem jak Putin odebrał Krym Ukrainie. Prawem zbója. Do tego choć Galicja Wschodnia była w większość Ukraińska to Lwów był polskim miastem totalnie. A związki Ukrainy z Krymem są dużo mniejsze. Tak właściwie to wydaje mi się, ze najbardziej należy się ten piękny półwysep Tatarom Krymskim.

Prawda w oczy kole


Co tam jeszcze ? O stadniny, a ze stadninami tak naprawdę było tak:

http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/odwolanie-szefow-stadnin-bylo-jednak-zasadne-dziennikarz-ujawnia-szczegoly_785680.html

Ale co tam fakty, ważne, że PiS niszczy wszystko ;)

  No i jeszcze prokuratura. Niektórzy jak np. Chutornik dobrze pamiętają co na temat prokuratury Aleksander K. pseudo "Olek" mówił do Ryszarda K. pseudo "Rysiu" , "Przystojniak"  w nagranych rozmowach. Tych nagranych rozmowach. Drodzy prawnicy zanim zaczniecie narzekać na Ziobrę, zanim zaczniecie się powoływać na Komisje Genueńskie czy tam Weneckie zobaczcie najpierw jaki jest poziom zaufania do władzy sądowniczej zwykłych obywateli. A to jest najważniejsze bo prawnicy mają służyć państwu i jego obywatelom nie na odwrót.

KOD - skutki odwrotne do zamierzonych ?


   A ws Komisji Genueińskiej czy tam Weneckiej to w jej bezstronność wierzę tak jak w niezależność Rzeplińskiego. Demokracja liberalna to wydmuszka za którą kryją się oligarchiczne siły. Taka sama magnateria jak na Wschodzie tylko się inaczej nazywa i mniej ostentacyjna. Instytucje Międzynarodowe to pole brudnych i pełnych hipokryzji gier.  A i w tej konfiguracji rola Polaczków to rola noszących worki ewentualnie hydraulików, a nie że tam coś więcej. 

   A może właśnie nie mam racji i niechęć do KOD-u przysłania mi racjonalny ogląd sprawy ? Ale czyż to moja wina czy Kijowskiego, Swetru i Schetyny, że ich marsze po prostu prowokują. Szczególnie ostatnie marsze ku czci "Bolka". No właśnie widziałem dzisiaj w Rzeszowie szereg młodzieńców mających na bluzach różne postacie historyczne. W teorii, po 27 latach istnienia III RP powinni mieć na nich twarze Wałęsy, Kuronia, Michnika, Geremka, Frasyniuka, Balcerowicza. A nie, widziałem  mjr. "Łupaszkę", widziałem pułkownika ( po śmiertelny awans w 2013 ! ) Pileckiego. Dlaczego tak jest panie Kijowski ? Czemu tacy młodzieńcy na KOD nie chadzają ?

I coś pozytywnego dla odmiany


Cześć i Chwała Bohaterom Walki ! Sława Bohaterom Pracy ! Podkarpacie Forever !


czwartek, 3 marca 2016

Nanga Parbat



http://sportowefakty.wp.pl/alpinizm/582714/nanga-parbat-zdobyta-po-raz-pierwszy-zima

Piękna sprawa ;) A po zdobyciu K2 powinno się, jak myślę, "zamknąć"  ten sport. Wejść na 14-tkę zimą to wielki wyczyn dla ludzkości jak i narodów które uczestniczyły w tych wspaniałych zmaganiach. Kolejne wejścia wydają się już sztuką dla sztuki. Zbyt to niebezpieczne, ale oczywiście to moje postrzeganie tego sportu. Z pewnością jednak nie był głupim. Kukuczko, Wielicki, Kurtyka czy Rutkiewicz zainteresowali mnie górami, gdy byłem przedszkolakiem. Dorwałem z kuzynem jakąś starą gazetę sportową. I była w niej relacja z wejścia Kurtyki z Erhardem Loretanem na Trango Tower, potem ojciec opowiedział mi o wielkich czynach Kukuczki. Spodobały mi się te góry bardziej niż zwykle. Na jednych działają pobrzekiwania gitar   SDM-u na drugich himalaizm zimowy, ale jednakowo jest to pozytywne. Lepsze niż picie wódki czy oglądanie telewizora jako jedyne hobby ;)

P.S.

A są kontrowersje ws. Borad Peaka. Polecam książkę Hugo - Badera o tej wyprawie. Umocniła tylko moje przekonanie, że bliscy  ś. p.  Tomka Kowalskiego  robią niedźwiedzią przysługę. Dobrowolnie tam pojechał i zginął śmiercią alpinisty. Zdawał sobie sprawę z ryzyka. Cześć jego pamięci bo był to prawdziwy Lodowy Wojownik. A niestety  robi się z niego niemal  gościa  co pojechał pod kuratelą   przewodników na komercyjne "wyprowadzanie na górę" ( a i tutaj nie można wykluczyć niespodziewanej i nagłej śmierci ). Także to, że Urbko chciał jechać na K2 zimą z Bieleckim, że choćby Lwow trzyma jego stronę,  też o czymś mówi. 

środa, 2 marca 2016

NSZ mity z prawa i z lewa czyli errata do wczorajszego wpisu




 mjr. Antonii Żubryd - "Zuch" dowódca batalionu NSZ walczącego z "władzo ludowo" w okolicach Krosna, Sanoka i Brzozowa.  Komunistyczna propaganda zrobiła z niego lokalnego warlorda:


A naprawdę było tak:

Bolszewicy nie kłamali, mówili 2,5 , albo 5 % prawdy a to przecież jakaś prawda jest ;) 






 O jednak moi ulubieni lewacy się odnieśli do rocznicy :D Tak dla Pileckiego , nie dla "Burego". I racja w dużej mierze. Tyle , że NSZ/ NZW  nie jest tożsame  "Buremu" czy "Szaremu". O "Burym" już pisałem wczoraj. "Szary" był zaś dowódcą silnego oddziału NSZ który w czerwcu 1945 wyrżnął prawie 200 mieszkańców wsi Wierzchowiny na wschodniej  Lubelszczyźnie. Była to wieś ukraińska, co ciekawe komunistyczna choć i z Niemcami kolaborowali ;) Jednak w owym czasie ze  strony   ukraińskiej był spokój na tym terenie, a WiN i UPA zaczęły trudną współpracę. Więc jedyne sensowne  wyjaśnienie  to chęć  tych porozumień. Wyjątkowo głupi pomysł. I znów dodajmy dla komplikacji , że 1/3 oddziału to eksakowcy z 27 wołyńskiej dywizji AK, więc powodów do zemsty mieli, aż nadto. I byłą to czysta zemsta  z masakrowaniem małych dzieci włącznie. Żaden tam odwet dla powstrzymania UPA. Wręcz jak się wydaje odwrotnie działanie mające służyć rozpaleniu konfliktu na nowo, w  obliczu miażdżącej przewagi Chanatu Moskiewskiego wroga i Polaków i Ukraińców. Zupełny nonsens. To jest jedna z ciemnych stron NSZ i w ogóle polskiego podziemia. Jeszcze raz zaznaczmy nie ma powodu manipulować historią, prawda i tak wyjdzie na jaw prędzej czy później vide TW Bolek ;)

   Jednak kontekst zawsze jest ważny. Bez kontekstu nic nie zrozumiemy z historii. Będziemy się tylko kłócić, kto heros bez skazy, a kto zbrodniarz. Każdy z tych "mrocznych komendantów" działał w określonym kontekście czasu i miejsca. "Bury"zamordował niewinnych, ale Białorusini w tej okolicy byli zapleczem komunistów, którzy mordowali przecież bez litości. Zbrodnie na wsiach ukraińskich nie wzięły się z sadyzmu czy szowinizmu tylko były elementem etnicznej wojny a'la Bośnia. I kwestia skali np. "Bury" zabił kilkadziesiąt cywilów, a "rząd" PRL-u kilkadziesiąt tysięcy. Półtora miliona ( Polska liczyła w 1945 mniej niż 25 milionów mieszkańców ) przewinęło się przez areszty, obozy i więzienia. Półtora miliona.... Dlatego drażni mnie wybitnie , gdy za moralizowanie bierze się postkomunistyczny "Przegląd"


  Natomiast kompletnie nie rozumiem ataków typu "nie chcieli pełnego zjednoczenia z AK" , no i Bataliony Chłopskie też były w AK , ale nie były. Prawda NSZ było ( podobnie jak choćby UPA ;) ) paramilitarnym skrzydłem narodowców, mieli z AK i "Londynem" stosunki powiedzmy skomplikowane. Jednak to oni, a nie AK mieli rację co do Sowietów. Zero złudzeń, że jak pomożemy Armii Czerwonej to Zachód się o nas upomni. I czas pokazał , że mieli rację.

  Dalej podnosi się zarzut, że Brygada Świętokrzyska NSZ  zawarła w 1945 taktyczny sojusz z Niemcami. Co w tym złego ? AK miało taktyczne sojusze z partyzantką sowiecką (  m.in. Wołyń w 1943 , pogranicze Podkarpacia i Lubelszczyzny w 1944 ) , z Niemcami ( Nowogródek 1943 /44 ). Wszystkie takie sojusze były tymczasowe i nie zmieniały partyzantów naszych w przyjaciół Stalina i Hitlera. Zwyczajnie na Wołyniu w 1943 mieliśmy wspólnego wroga - UPA.  Sowieci chcieli zabrać Polakom Wołyń, a banderowcy życie - wybór był prosty. W Lasach Janowskich i Puszczy Solskiej w czerwcu 1944 polscy i sowieccy partyzanci mieli na przeciw siebie trzy dywizje Wermachtu i kałmucki korpus kawalerii i musieli przeżyć. Z kolei partyzanci AK z okolic Puszczy Nalibockiej i Nowogródka współpracowali z Niemcami bo byli zajadle tępieni przez sowiecką partyzantkę wspieraną przez specnaz. I co z tego ? Później przedarli się , aż pod Warszawę, gdzie wzięli udział w Powstaniu. Po tej dobrej stronie. Tak samo Brygada  Świętokrzyska chwilowo współpracowała z Niemcami, a potem wyzwoliła obóz koncentracyjny.  Głupotą jest nie zawierać taktycznego sojuszu nawet z najgorszym i najzajadlejszym wrogiem w skrajnie  krytycznej sytuacji.

  Oczywiście nie sympatyzuję z endecją, ale nie ma sensu demonizować. Dobra nie kochali Ukraińców i Żydów ;) Jednak np. przywódca ONR Jan Mosdorf został zabity po tym jak wykryto , że pomaga ( było osadzony  w Auszwicu ) żydowskim  współwięźniom... A i osławiony i demonizowany endecki antysemityzm był specyficzny. Zupełnie inny od antysemityzmu Niemców i różnych "Żelaznych Gwardii".

I tak dalej, i tak dalej ....

  Jaki z tego wniosek ? Nie trzeba palić koszulek z znaczkiem NSZ-u  "bo to jednak naziole" :)  Ale też warto nie podchodzić bezkrytycznie do historii bo ta jest strasznie skomplikowana. Tym bardziej  jeśli irytują Nas  czarno- czerwone sztandary na Ukrainie.

 Skąd jednak ta mitologizacja trzeba zadać sobie pytanie ? Pierwsze to naturalny nurt w regionie. Bałtowie czczą "Leśnych Braci" , Ukraińcy Ukraińską Powstańczą Armię. Węgrzy rewolucję roku 1956.  Mniejsza z tym co w tych mitach prawdą a co właśnie mitem. Mit to właśnie mit. Mit to naturalna potrzeba posiadania bohaterów walczących z komunistami. Mitologizacja jest potrzebą psychiczną człowieka.

  Przypatrzmy się Polsce. Całe lata 90-te i "epokę Zielonej Wyspy" wnoszono na piedestał opozycję lat 80-tych. O "Wyklętych" mówiło się mało. W ogóle mało się mówiło o historii. A jak już to raczej było to ciągłe przepraszanie wszystkich za wszystko ;) Do tego z opozycji wybierano na żywe pomniki takie dwuznaczne postacie jak Lechu "Bolek" Wałęsa a pomijano te dużo bardziej "czyste". O Wałęsie słyszało każde dziecko, o Andrzeju Gwieździe czy Kornelu Morawieckim mało kto z moich rówieśników, aż do czasu "pękania systemu". Bo niby skąd mieli słyszeć ? O Kornelu nie trzeba było głośno mówić. A mój ulubiony minister był nieustanie przedstawiany jako wariat i fanatyk. Ale prawda jak oliwa zaczęła  wypływać ;) I tak zrodziła się potrzeba "czystego" mitu.
  I cokolwiek by powiedzieć nawet o takich "Wyklętych" jak "Wołyniak" , "Szary" czy "Bury" to jednak walczyli do końca i ginęli. Na kompromisy nie szli, o łaskę nie prosili. A jeśli , ktoś  szedł na TW to przeważnie pod groźbą pozabijania rodziny czy po wybiciu zębów, przetrąceniu kości i zmiażdżeniu jąder, albo tygodniach bez snu. Mieli to "szczęście" , że im łaska nie była udzielona. Więc nie mogli popaść w "Magdalenkę". Czysty mit bez skazy kompromisów bardzo  zgniłych. Pamiętajmy jednak, że  "Solidarność" to właśnie nie tylko Michnik i Wałęsa , ale i Macierewicz i Morawiecki ;)
    Nie lubię takiej bezkrytycznej mitologizacji, ale sprawia mi ogromną satysfakcję, że cała koncepcja Michnikowa stworzenia "nowego Polaka" przepadła :) I do tego sam sobie wyhodował narodowców. Tyle, za przeproszeniem jego gazeta  pierdoliła o "endeckim zagrożeniu", aż endecja odrodziła się w wersji radykalnej ;) Nie podoba mi się to jakoś szczególnie, ale  schadenfreude mam. Nic tak nie cieszy jak kompletna klęska twoich wrogów :D

  No i cieszmy się z tych naszych malutkich kontrowersji. Ukraińcy mają dopiero problem ze swoją historią. Siedziałem kiedyś przy stole z wnukami oficerów UPA i Armii Czerwonej... I co mieli się pozabijać ? ;)

 Apropo Ukrainy - za jednego z patronów tego bloga obrałem sobie Henryka Józewskiego. Bardzo ciekawa postać. Przez niemal 40 lat ktoś na niego polował. Carska Ochrana bo  był zastępcą  komendanta POW w Kijowie, potem Czerezweczajka jako , że był jednym z mózgów polskiego wywiadu w wojnie polsko - bolszewickiej. Później w międzywojniu ostrzyli na niego zęby i ukraińscy nacjonaliści i GRU/GPU-NKWD. Co ciekawe OUN miało go na liście do odstrzału, a wcześniej był ... ministrem w rządzie Ukraińskiej Republiki Ludowej ( sic ! ). Później wojna polowało na niego gestapo, a Moskwa wysłała ludzi żeby go znaleźć w okupowanej Warszawie i odstrzelić. I cudem ocalał. Po wojnie Sowieci i ich miejscowi poplecznicy polowali na niego, aż do 1953 roku. Prywatnie lubił kobiety i malowanie obrazów. Postać wyjątkowo barwna :)




wtorek, 1 marca 2016

1 marca






Ten wilk jako symbol to właśnie z tego wiersza się zrodził.



Czy Lord Vader był zwolennikiem Grzegorza Brauna ?


   Dobre święto jednak parę rzeczy trzeba naprostować historycznie :) . Po pierwsze - oglądałem ostatnio dywagacje Grzesia Brauna o tym czy Lord Vader był Żołnierzem Wyklętym :)  Przedstawia tam owych partyzantów jako monarchistów i zwolenników rynku mocno wolnego. Jakiś taki obraz się ukształtował. Jest to całkowita mitologia. Program organizacji "Wolność i Niezawisłość" to była walka o Polskę "autentycznie ludową". Demokracja a nie żadna tam monarchia oraz nacisk na ochronę chłopa i robotnika , a nie Braunowy antyetatyzm. Podobnie np.  Narodowe Zjednoczenie Wojskowe było bliżej  solidaryzmu  w duchu Leona XIII, niż leseferyzmem. Nie oznacza to , że nie można czuć łączności z "Wyklętymi" będąc wolnorynkowcem ( bo niby czemu nie, tym bardziej, że "razemki" się odcinają strzelając kolejną kulę w swoją stopę polityczną ;) ) , oznacza tylko , że należy czcić postacie historyczne a nie zmitologizowanych herosów bo od tego mamy podania o Kraku i Piaście. Z drugiej strony mitologizacja paradoksalnie jest potrzebna i najnaturalniejsza. Mity są człowiekowi potrzebne jak powietrze bo porządkują świat. Europa Zachodnia ze swym postmodernizmem obaliły wszystkie mity i wszystkie tabu. I cóż dobrego z tego przyszło Europie ? Mity są potrzebne, ale warto znać i suche fakty. Jedno z drugim nie musi się kłócić.

Ciemne karty realne i kłamstwa sowieckie


   Dalej przedstawia się wszystkich antykomunistycznych partyzantów jako bohaterów bez skazy i zmazy. Nie było tak do końca. Niektórzy komendanci polowi jak  nasz podkarpacki "Wołyniak" czy podlaski "Bury" obok wybitnych osiągnięć w wojnie partyzanckiej mieli ciemną stronę.  Popełnionych zbrodnie, niepotrzebne śmierci. Nie należy o tym zapominać jeśli mamy żądać uczciwości historycznej  od Litwinów  czy Ukraińców. Oczywiście "Wołyniak" czy "Bury" zapewne w czasach pokoju nie byli by kimś w rodzaju Kajetana P. Do zbrodni pchnęły ich w dużej mierze wyjątkowo okrutne czasy. Jest to tylko częściowe usprawiedliwienie.

    Jednak pamiętać należy też , że partyzantów antykomunistycznych zohydzano do 1989, a częściowo także później. Przykładem mogą być takie dzieła jak "Rano przeszedł huragan" robiące dzikiego watażkę z majora Józefa Kurasia "Ognia" czy "Łuny w Bieszczadach" ( zekranizowane pt. "Ogniomistrz Kaleń" )  demonizujące majora Antoniego Żubryda "Zucha".

  Przestępstwa czy przeistaczanie oddziałów w bandy się oczywiście zdarzały. Specyfika każdej wojny partyzanckiej temu sprzyja , sprzyja przeradzaniu się dowódców w watażków, a bojowników w rozbójników. Dla przykładu sycylijska mafia czy chińskie triady były pierwotnie organizacjami ruchu oporu. Oczywiście mówię tu o klasycznych partyzantkach a nie fenomenach typu Vietkong.
   Trzeba też pamiętać , że Chanat Moskiewski stosował taktykę tworzenia "band pozorowanych". Polega ona na tym , że tworzy się oddziały udające partyzantów. Dokonują one m. in przestępstw wojennych by zniechęcić ludność do ruchu oporu. Także agenci przenikają do organizacji wroga i kierują je na tory korzystne dla Moskwy. Tą taktykę stosuje Chanat do dziś.

Wojna domowa

   Postkomuniści itp. lubią używać sformułowania "wojna domowa" na tamten wydarzenia. Jest to w jakiejs mierze prawda, ale więcej w tym zaciemniania i manipulacji. Trafniejsze historycznie jest określenie "powstanie antykomunistyczne". Gdyż "władza ludowa" miała minimalne poparcie społeczne i opierała się głównie, na sowieckich bagnetach. Gdyby znikły nagle to nie więcej niż rok "władza ludowa" by sie utrzymała. Dezerterowały całe bataliony Ludowego Wojska Polskiego. Zdezerterowali by niemal wszyscy żołnierze LWP i KBW, gdyby nie NKWD i Armia Czerwona, która była realnym oparciem. Z "Wyklętymi" walczyły w 1945 cztery dywizje NKWD, a na ziemiach obecnej Polski stacjonowało koło dwóch milionów czerwonoarmistów. Dla porównania przez konspirację powojenną przewinęło się około 120- 200 tysięcy ludzi a w "lesie" nigdy nie było na raz maksymalnie 20 tysięcy partyzantów.

Typowo polska historia

"Wuju , wuju, a czo to za swiento dziś ? - Aaa to dzień pamięci o Żołnierzach Wyklętych - a czo to za zolnierze ? Bo na koszulkach  są - A to byli partyzanci co po II wojnie światowej bili się z Moskalami - a wygrali ? - nie przegraliśmy bo Moskali było 20 razy więcej. Ale teraz mają święto i dlatego wywiesza się flagę, a zrobili  to święto Lech Kaczyński i Janusz Kurtyka, ale ich też zabili Moskale jak twoja Mama była jeszcze nie żoną a dziewczyną Taty ". Ot  typowo polska historia... Zaskakujące, że Kurtyka i Kaczyński , którzy byli najważniejszymi czynnikami sprawczymi ustanowienia dzisiejszego święta zginęli  ( według wszelkiego prawdopodobieństwa ) w zamachu zorganizowanym  na rozkaz NKWD-sty .




Babcia jest niezawodna - flagi przed 7 były ;)




P.S.

A tutaj ciekawa historia: