piątek, 6 listopada 2015

                     Raport specjalny ;)

 

                         Wczoraj robiłem sobie śmieszki i pozwalałem na uszczypliwości wobec naszego rodzimego prawego sektora. Z "Krula" Korwina, Roberta Meduzy - Winnickiego, z Pawła "Liberatora" Kukiza, niedoszłego noblisty i zastępcy Napoleona Waldemara Łysiaka, księdza "Zaleskiana".  Tym razem parę cytatów o   orginalnych "prawosekach" okiem naoczna świadka - mojego najlepiej umiejscowionego informatora.


Skąd się wział Dymytro Jarosz ?

"Jak Filip z konopi. Jak popatrzymy na zdjęcia Jarosza to wygląda jakby go zgarnęli w knajpie. Wypudrowali, dali garnitur, posłali do stylisty. Prawoseki mówią, że dawno się udzielał w organizacji Ruch ( przełom 80/90 lat ), ale niestety nie pamiętam go z tych czasów.  Generalnie Prawy Sektor składa się z szeregu ultraprawicowych organizacji np. Patriot ( ich godło uroczy wilczy hak jak w obecnym pułku azowskim ). Optują za państwem narodowym, deklarują się antyzachodni, atyunijni, ale też oczywiście antyrosyjscy."

Skąd w takim razie Prawy Sektor, Swoboda itp. wzięli się na Majdanie ?

"Dobre pytanie, na które mało który uczestnik majdanu zadał sobie pytanie. Oczywiście kiedy majdan wszedł w fazę radykalną ( starcia na Hruszewskiego 19 - 22 I 2014 ) pojawił się tam na dobre Prawy Sektor. Co ciekawie wielu członków jest rosyjskojęzycznych. Ktoś kto staje się nacjonalistą przechodzi, lub nawet uczy się ukraińskiego. Co więcej ich sekretarz prasowy jest obywatelem Rosji. Jak  zresztą i wielu innych członków tej organizacji. Nawet nazwa "Prawy Sektor" jest w stylu języka rosyjskiego. W maju, gdy prawoseki blokowali ulicę Bankową, w tłumie było Rosjan. Można było poznać po ich wymowie. Dyskutowali o oddziałach ochotniczych.


A kto poza nacjonalistami różnej maści uczestniczy w działaniach Prawego Sektora ?

"Chłopaki żądni bohaterskich wyczynów, a la rekonstrukcje kozackie lub z gier komputerowych. Niespełnione kobiety, które to zapalone żarem idei zamiast miłosnej namiętności. Różnej maści anarchiści ( sic ! ) , którzy widzą w radykalnym proteście PS bunt przeciwko państwu jako takiemu. Dziewczęta zakochane w "kozakach". Kobiety o naturze wojowniczek. Element szemrany skuszony blaskiem koktajli mołotowa i brzękiem broni."

Czyli generalnie w Prawym Sektorze może być sporo osławionych "ruskich agentów" ?

"Owszem, jeśli przypatrzeć się działalności Prawoseków jest całkowicie destrukcyjna tak dla idei narodowej taki dla państwa ukraińskiego. Ponieważ, gdy widzimy różne blokady, zamieszki od razu pojawia się rosyjska telewizja. Rosji zależy na utrzymaniu chaosu, który nie sprzyja ani reformom, ani gospodarce, ani kulturze, ani wizerunkowi kraju.

Jednak formacje tzw. Ukraińskiego Korpus Ochotniczego czy np. pułk Azow toczyły zacięte walki w Donbasie. Co sądzisz o tzw. batalionach ochotniczych i innego typu formacjach ?

"Nie powinny mieć miejsca w państwie demokratycznym.  Ponieważ aspirują do autonomii, ustawiają się jako opozycja do Gwardii Narodowej i prezydenta oskarżając go o zdradę Ukriany i idei majdanu. Jednak w wojsku, na wojnie nie krytykuje się głównodowodzącego ponieważ to wnosi rozbicie w szeregi i pomaga wrogom zwyciężyć. Zresztą bunt tych formacji, przejście do realnych działań to czarny sen Cukiernika"

Kim jest Cukiernik :) ?

"No przecież czekolada zawsze dobrze się kojarzy ( śmiech ) Główny producent czekolady obiecał, że wszystko będzie fajnie w państwie jak w czekoladzie. Niestety ponieważ majdan dał przyzwolenie na obecność Swobody i prawoseków, oraz nie zanegował ich taktyki walki z użyciem przemocy, to teraz muszą zapłacić cenę trzymając ich w ryzach.

A co ma cukiernik do wydarzeń na majdanie. Wiadomo, że sponsorował część wydatków ?

"Jeśli popatrzymy na massmedia, to musimy wyróżnić kilka aktywnych w czasie majdanu. Między innymi - 5 kanał, hromadskye tv, espresso tv, spilno tv ( obecnie nie istnieje ).  5 kanał należy to Poroszenki, a w hromadskye tv pracował Mustafa Najem. Mustafa Najem m.in napisał na fejsbuku wezwanie by wszyscy wychodzili na Majdan, gdy nie zostało podpisane stowarzyszenie z UE. Najem uchodzi za człowieka Poroszenki."

Czyli sama rewolucja wydaje ci się zorganizowana przez oligarchów konkurencyjnych wobec Janukowycza ?

"Tak to wygląda. A również, najbardziej aktywna cześć uczestników to była klasa średnia. Oni chcieli zmian w kraju."

Putin kusił czy też sugerował Ukrainie wtedy wstąpienie do jego projektu "Unia Euroazjatycka". Więc chyba lepiej, że podpisaliście układ z UE ( której nie lubię ) niż z jak to nazywasz "Tajożnym Sojuzem" ?

"Ukraina nie ratyfikowała nigdy udziału w Wspólnocie Niepodległych Państw. Ale Rosja  rzeczywiście nie chce wypuszczać jej z kręgu krajów podwładnych. Nie chodzi tylko o gospodarkę, złoża, terytorium. Nade wszystko chodzi o idee , która stoi u podstaw "Ruskiego Miru".

Jaka to piękna idea ?

"Kijowa jako miasta świętego na kształt Jerozolimy. Spadkobiercy spuścizny bizantyjskiej rusi, od której Rosja ciągnie swój rodowód w linii prostej. Gdyż bez Kijowa mieli by tylko korzenie mongolskie, a w ogóle nie europejskie. Wrzuca ich to w wielki kompleks. Zresztą poczytaj Bierdiajewa "Rosyjska Idea". Jest po polsku.

A co dało stowarzyszenie z UE ?

"Ano właśnie co ? Ludzie pewnie myśleli, że przyleci bajkowy ptak feniks i odmieni kraj. Jednak zmiana kraju to żmudna, wieloletnia praca. Zresztą Turcja też ma stowarzyszenie z UE i co to jej dało?"

 Erdogan sułtan turecki już dawno chyba robi sobie  z tego śmieszki

"Dokładnie, ale Ukraińcom nie jest jeszcze teraz do śmiechu. Nie mają dystansu do siebie, by śmiać się sami z siebie"

Ano właśnie kwestie mentalne. Co sądzisz o Wiatrowyczu, bajkach o Banderze itp. ?

"Bandera którego teraz kreują na bohatera całej Ukrainy ma się tak do rzeczywistej postaci historycznej jak Chrystus historyczny do Chrystusa z religii. Jest to mit. Tak naprawdę nikt nie zna dokładnie historii Bandery i jego ruchu.  A program dekomunizacji Wiatrowycza byłby łatwy do zrealizowania, gdyby tak wrzucić bombę i wywalić przeszłość"

Mi się dekomunizacja podoba. Co takiego absurdalnego w dekomunizacji na Ukrianie ?

"Jest robiona bezmyślnie, z siekierą i młotkiem w ręku. Powtarzają działanie komunistów, z którymi tak walczą. Na przykład zdjęli w Kijowie tablicę ku czci Borysa Pasternaka"

To ten od "Doktora Żywago ?

"Tak, ofiarą dekomunizacji w wydaniu pana Wiatrowycza padł dysydent, którego książki były na indeksie zakazanych"

Czy sytuacja po upadku Janukowycza mogła rozwinąć się jakoś inaczej ?

"Owszem Januk wcale nie był dyktatorem. Gdyż trudno mówić o dyktaturze i cenzurze w kraju, w którym każdy swobodnie kpi i uprawia protest przeciwko prezydenta. Dla porównaniu proszę spojrzeć na Białoruś, gdzie Łukaszenko rozwala głowy opozycji lub zmusza ich do wyjazdu z kraju. Więcej zdrowego rozsądku i zimnej krwi  by zrozumieć, że są inne czynniki, kwestie, które wykraczają poza sferę na które nie mają wpływu politycy ukriańscy"

Jednak w relacjach prasowych z tamtego czasu od Gazety Wyborczej po Gazetę Polską pojawiał się motyw porwań, pobić, prowokacji nawet skrytobójstw. Kto to mógł robić jeśli nie ludzie Janukowycza ? Czy np. Berkut, "tituszki" czy SBU mogły wtedy kontrolować inne siły niż ludzie Januka ?

" Wysłałam ci linka, to umieść. Jest raport na temat tych zabójstw. To być może nie Janukowycz, ponieważ te zabójstwa tylko rozkręcały majdan. Nie było mu to na rękę. Nie było to też raczej siły trzecie. Wielkie pytanie kim była ta jednostka Berkut. Kim oni byli w rzeczywistości. Myśli o tym, kto rzeczywiście mógł za tym stać nie napawa nadzieja. Na pewno nie działała tam jedna siła."

A często poruszany jest temat wśród znajomych pt. "Banderę i UPA to czczą, ale walczyć to im się nie chce". Dlaczego pobór na Ukrainie uległ załamaniu ? 

"Bo część nie uważa wojny w Donbasie za swoją, mówiąc "niech oni tam zdecydują, jak chcą do Rosji to niech spadają". Część rozczarowała się w obliczu przekrętów i kontrabandy. A jeszcze część chce żyć normalnym życiem. A jeszcze jedna część to teoretycy tzw. "stratedzy sotni kanapowej", którzy chcą walczyć cudzymi rękami"

A jak jest z kontrabandą ? Słyszałem, że na wszystkich granicach jest wesoło

"Owszem. Obecnie to jest jedna z lepszych form współpracy przygranicznej - dobrosąsiedzkiej. Można zresztą słusznie mówić o korupcji w Ukrainie, w tym kontekście, ale wożą ponieważ jest popyt z drugiej strony."

No wiem ;)

"Kontrabanda urosła do rangi swoistej sztuki. Na przykład na Zakarpaciu szkolą konie i psy by przewoziły trefne towary. Niedługo wyszkolą nawet ryby i motyle. Jak to śpiewała w pieśni Edyta Piecha "rzucę kwiatek w Cisę i po drugiej stronie wyłowi ktoś".

A jak jest na wschodzie ?

"Wielki geszeft.  Gotówka płynna. Na posterunkach na granicy  strefy wojny wymusza się łapówki.  Korzystając z bezradności ludności cywilnej. Zresztą zawsze na wojnie ktoś się bogaci. A biedni obywatele zrzucają sie na wyposażenie wojska, ubranie, leki oraz prowiant. Często dostarczając je sami, bezpośrednio do pułków. Chcą mieć pewność, że towar nie zniknie po drodze"

Dużo w Polsce się mówi, o agenturze GRU czy FSB na Ukrainie. W wojsku, służbach, polityce etc. etc. 

"Zgadza się. Jeśli cofniemy się do czasów Januka i zapytamy  gdzie była SBU etc. gdy rozwijały sie ultraradyklane organizacje z , których wyłonił się Prawy Sektor, nie mówiąc o nielegalnych, paramilitarnych zrzeszeniach na majdanie. To mamy odpowiedz na twoje pytanie"

Wróćmy do  naszych szkieletów w szafie czyli Bandera itd. Jak to jest z rozwojem bezkrytycznego mitologizowania OUN, UPA, SS Galizien. U nas wielu się tego boi. Wielu  mówi "po co pomagać banderowcom". A wszystkich to co najmniej wku....rza. Jakie są perspektyw na przyszłość w tej kwestii ? Czy historia popularna, dla ludu pójdzie bardziej w stronę a'la Hrycak czy bardziej a'la Wiatrowycz ?

"Niestety teraz propagują niebezpieczny mem "Ukrainiec = banderowiec" , jako synonim. Wiele idzie za tym idzie za tym w swojej ignorancji. Nie zdaje sobie sprawy, o oczywistych faktach historii. Mówi się np. nie o aktach terrorystycznych OUN tylko "atentatach" by pokazać ich w pozytywnym świetle i walczących o niepodległość"

No walczyli, ale zabili mnóstwo polskich cywilów.

"Ano właśnie i to w roku 43. Pytanie jest czy tak naprawdę w tym roku byli Polacy, a nie zupełnie ktoś inny. Ponieważ w tym czasie istniała już Ukraińska Republika Radziecka. Wydaje się, że mało jest refleksji, z czego to się zaczęło i w czyim interesie ? Ukrainy ? Chyba nie. Kto najwięcej z tego ucierpiał oprócz Polaków ? Ano sami Ukraińcy. Którzy zginęli później z rak NKWD lub zostali zesłani do Syberii, a Ukraina  otrzymała piętno , które dzisiaj skutecznie rzuca cień na relacje z Polską. Niestety nacjonalne i wyzwoleńcze szaty w które się przebrali UP-owcy nie pozwala wielu Ukraińcom dzisiaj ocenić tego realistycznie i rozpoznać wilka w owczej skórze"

No właśnie - UPA działała prawie wyłącznie na terenach Galicji Wschodniej i Wołyniu. Dawniej większość Ukraińców znad Dniepru, Bohu, Desny nie widziała w Banderze "heroja". Czy teraz Bandera zastąpił więc zrzuconego ( mniemam, że to dobre ) z pomników Lenina ?

"Tak większość Ukraińców spoza Galicji nie kojarzyła Bandery, UPA itd. Teraz usiłują to w postaci mitu narzucić całej Ukrainie. Zresztą Lenin i Bandera zbliża taktyka robienia historii  siekierą i młotem. Tworzyli nowe mity polityczne i cywilne religie. Twierdząc , że światło i Bóg po naszej stronie w walce z ciemnością i złem wroga. Jedynym lekiem na to jest rzeźwe spojrzenie na fakty historyczne. By zejść na ziemie i twardo na niej stać"

A ta rzekoma czy prawdziwa miłość Ukraińców do Niemców, Unii Europejskiej itd ? Jak to jest ? Przecież majdanowcy ginęli czesto pod sztandarami UE ? Były wielkiej nadzieje ?

"To jest przypadek w historii kiedy ludzie umierali z flagą UE, za wartości europejskie. A teraz szczerze przekonani, że bronią granic Europy przed zarazą rosyjską. Niemcy dla Ukraińców są symbolem porządku i dobrobytu. Na majdanie była nawet tzw. cudzoziemska sotnia, w której byli też Niemcy. Do dziś Ukraińcy aspirują do Europy."

A czy coś zmieniło po rozmowach w Mińsku, gdzie delikatnie mówiąc Europa nie potraktowała was zbyt fajnie. Czy cuć zawód ?

"Są też takie nastroje, że Europa wykorzystuje Ukrainę jak rozmienną monetę w geopolitycznych grach z Rosją"

Co myślisz w takim razie o Polskim stosunku do majdanu, wojny w Donbasie ogólnie Ukrainy ? Wszak mój kniaź Kaczyński był na majdanie już w grudniu, w lutym 2014 był tam Sikorski,a dziś w Rosji kręcą bajki o oblężeniu Smoleńska przez Polaków w XVII wieku.

" No ciekawe czy Kaczyński wtedy na majdanie nie zauważył czarno - czerwonych sztandarów i swobodowców. I nie tylko Sikorski, ale inni dygnitarze. Chodzili wśród namiotów, witali z protestującymi. Podkreślali Janukowyczowi prawo do protestu jednocześnie chwaląc go za stronienie od likwidacji majdanu. Widocznie dla nich było to wygodnie trzymać dobrą minę do złej gry, że przegrali z Rosją. Albo już wcześniej wykorzystali Ukrainę grając stowarzyszeniem z UE, by wynegocjować coś z Rosją"


Na koniec. Jak wyobrażasz sobie Ukrainę jako nieciekawy, nudny, spokojny, senny taki jak  "Jewropa Zachidnia". 

"Ukraińcom nie pozwala nudzić się ich szeroka słowiańska dusza i chęć przygód. Zresztą to są sympatyczni ludzie tylko schodzą na cudne manowce."


C.D.N.








czwartek, 5 listopada 2015

     Z dogmatyki polskiego pragmatyzmu 3 - Skoropadski i inni

       Sprowokował mnie kolega - endek  ostatnio do kolejnego wpisu z tego cyklu ;) Rzekomo Ukraina zawsze mocno trzymała z Niemcami. I co za różnica czy otaczają nas Niemcy i Rosja czy Niemcy i Ukraina ? Jest to taka ćwierć prawda czy w jednej ósmej prawda. A więc skrótowo bo nie chce mi się za dużo pisać. I będę pisał dziś tendencyjnie  niczym, no prawie jak Winnicki-Meduza albo inny Łysiak ;) To niedoścignione wzory pisania pod tezę i specyficznego interpretowania rzeczywistości.
    Nie żebym był jakimś wrogiem narodowców lub qasinarodowców , neoendeków itp.  Jednak niech to będzie endecja podparta jakąś racjonalną oceną sytuacji, a ta nie obędzie się bez jakiejś tam wiedzy. No i endecji moskalofilskiej też specjalnie bym nie chciał. Dmowski w przeciwieństwie do Korwina Rosji nie podziwiał, ponieważ w przeciwieństwie do Korwina widział ją taką jaka jest.

  • . Tak to prawda  hetman Skoropadski  ( 1918 rok ) był wasalem Niemiec. No właśnie wasalem.  Niemcy szabrowali Ukrainę do tego stopnia, że wywozili pociągami nawet czarnoziem do niemieckich ogródków. Więc o jakiejś przyjaźni mowy być nie mogło, raczej układzie wasalno -satelicki . W zamian Skoropadzki mógł wystawić w końcu wojsko z prawdziwego zdarzenia. Jednak nie był chyba zbyt popularny, skoro Petlura i jego współpracownicy tak łatwo go obalili, gdy tylko jesienią 1918 II Rzesza Niemiecka załamała się. Zresztą Nestor Machno zaczynał swoją karierę kozackiego  atamana właśnie od zabijania pruskich  i cesarsko-królewskich grabieżców
  •  
  • Austriacy wsparli efektywnie wojska Zachodnio - Ukraińskiej Republiki Ludowej w zajmowaniu Lwowa 1 XI 1918. Prawda, prawdą też jest, że CK Monarchia dwa dni później padła więc te wszystkie działania z roku 1918 to działania zwierzęcia w agonii, a nie zaplanowane, długofalowe strategie.
  • No tak OUN wspierała Abwehra. Wspierali ich też Czesi, którzy wtedy za nami nie przepadali, a nawet w 1918 nas napadli ( sic !). Wspierali durni tak jak i dziś  Litwini Koweńscy . A nawet prawdopodobnie i zapewne pod "fałszywą banderą" Sowieci. 
  • No tak było SS Galizien. Były też SSmanskie dywizje łotewskie, rumuńskie, wegierskie ( tak, tak węgierskie orbanowcy ), Chorwackie, Francuskie ( bronili np. lini Wisłoka w 1944 ), skandynawskie etc. etc. Nienawidzić Ukraińców "bo było SS Galizien" to czemu by nie Węgrów ? Albo Łotyszy ? Albo Francuzów ? 
  • No dobra jestem tendencyjny jak Łysiak.  "SS Galizien" brało udział w szeregu masakr Polaków. Też irytuje  ( delikatnie mówiąc )  mnie kult tej formacji. Jednak kult formacji SS występuje też np. na Łotwie. Powód ten sam co na Ukrainie - bo bili Sowietów
  • "Ukraińcy" masakrujący Warszawę byli przede wszystkim Rosjanami. Tak tymi antykomunistycnzymi Rosjanami, których tak wielbi "prawdziwa prawica". RONA była jak sama nazwa wskazuje brygadą rosyjską. Co ciekawe  jej  dówdca był w połowie Polakiem. Faktycznie pododdziały  ukraińskie  brały udział w walakch w Warszawie, ale więcej było Rosjan, Kozaków Dońskich, Azerów.  
  • Sam Melnyk - fuhrer Melnykowców, czyli tego odłamu OUN, który utworzył SS Galizien trafił do "pawilonu specjalnego" obozu Sachsenhausen. Dzielił tam los "więźnia specjalnego przeznaczenia" min. z .... Banderą i ... naszym generałem Grotem - Roweckim. Stało się to pod koniec 1943. Czemu wtedy to się już domyślcie. Podpowiedź - admirał Horthy.
  • Bandera trafił do Sachsenhausen już w 1941. Banderowcy ogłosili latem 1941 we Lwowie  niepodległą Ukrainę . Oczywiście w ścisłym  sojuszu z Niemcami. Nie zapytali jednak Niemców o zgodę, po za tym byli jednak Słowianami. Wiec Niemcy  rozpedzili cale towarzystwo i powsadzali co grubsze ryby za druty.
  • Tak UPA walczyło także z Niemcami. Nie atakowali co prawda Wermachtu żeby nie wspierać Sowietów ( w sumie bystrzej niż nasza strategia "sowieci to sojusznicy  naszych sojuszników") , ale na Wołyniu np w 1943 zwalczali policję niemiecką, uniemożliwiali  ściąganie kontyngentów itd.
  • Prawdą jest też jednak to, że trzonem UPA byli ukraińscy policjanci na służbie niemieckiej, którzy wiosną 1943 zdezerterowali "do lasu" na rozkaz OUN. 
  •  Prawdą jest też oczywiście, że  dokonali na Nas ludobójstwa to. Inna kwestia jest też to, że dowódca UPA na Wołyniu był całkiem możliwe  ( wiele na to wskazuje ) cynglem NKWD. Co oczywiście nie zmienia faktu, że UPA była formacją bliższą  w  działaniu chorwackim Ustaszom niż Armii Krajowej. Prostuje tutaj tylko mit, że Bandera i Suchewycz szli w ręka w rękę z Hitlerem od 1941 do 1945. Szli do wkroczenia Niemców na Ukrainę.
  • Gdzieniegdzie istniały taktyczne sojusze UPA - Niemcy. No tak. istniały też taktyczne sojusze AK - Niemcy ( Nowogródek ) a nawet  taktyczne sojusze WiN - UPA. Taktyczny sojusz jak sama nazwa wskazuje  jest taktyczny...
  •  No niech będzie Niemcy  pozwalniali  i Melnyka i Bandere koncem 1944 z kacetu. I zaczęto tworzyć ukraińskie  wojsko przy boku Niemieckim. W sklad tych oddzialow weszly resztki SS Galzien i resztki różnych  formacji policyjnych. Była to jednak  raczej rozpacz niz racjonalne dzialanie i ze strony Niemców  i Ukraińców. 
  • Co ciekawe dowódca tych oddziałów gen. Pawło Szandruk dostał w 1960 order .... Virtuti Militarii od gen. Andersa. Anders badnerowiec !!! ;) Co brzmi absurdalnie ? Absurdalne jest branie historii jako ciagu "czarne - białe". Nie proponuje tutaj relatywizmu moralnego, proponuje odrzucenie dogmatyzmu endeckiego. Zresztą sam Dmowski dogmatyzmem   politycznym  się brzydził . Sugeruję  poczytać trochę o tej Ukrainie zanim  się zacznie wydawać sądy kategoryczne i ostateczne :P
No i tak własnie było... KIEDYŚ. A dziś ? Bo w mniemaniu   Kukiza czy Korwina na Ukrainie szykują  już  widły i kosy na rzeź Lachów.  Święcą noże nocami. Co prawda na Ukrainie wiekszość zwolenników tych teorii  narodowiec  była co najmniej  pięć  lat temu z wycieczką  z biura podróży, ale wiedzą wszystko.
    Dziwnym trafem mniejszość  Polska dużo lepiej prosperuje na Ukrainie niż w ukochanej przez naszych "prawdziwych prawicowców" Białorusi. Mniejsza  z tym dlaczego tak jest ( moja opinię  o Łukaszence już kiedyś  przedstawiałem ) tylko o sam fakt. Fakt , że lepiej jest Polakom na tej banderskiej  Ukrainie  niż u  Łukiego. Ale przecież "jesli fakty nie zgadzają się z teza, tym gorzej dla faktów".
   Władza w Kijowie  jest faktycznie zbyt  uległa wobec Niemiec, ale społeczeństwo mocno zawiodło nadzieje które wiodły je na majdany. Jewropa czyli Niemcy i Francja porzucily ich de facto na powolne pożarcie  Rosji. Już Niemcy znów kumają sie z Putinem w sprawie gazociągów.
    A wiec drodzy narodowcy - kolejny raz Berlin najlepiej dogaduje się z  Moskwa a Kijów najwyżej używa do doraźnych celow politycznych...

P.S.

  Nie jestem z tych co "bardziej nienawidzą  Rosji niż  Polskę kochają". Po prostu  nie rozumiem jak można na raz  nienawidzić WSI, Kiszczaka itd i  mrugać raz jednym  raz drugim okiem do Kremla. Podobno  już niekomunistycznego , neocarskiego. A czy czasem Piotr I i Iwan IV Groźny nie byli idolami Stalina ? ;)
   Nie jest to tez manifest miłości do Ukrainy. Ukraińcy  sami sobie muszą najpierw pomoc. Co nie znaczy, ze jestem zwolennikiem embarga na bron ( de facto ) które  zapewne na rozkaz Berlina wprowadził rząd  Ewy "ukryje się  z dziećmi w domu" Kopacz. Co nie znaczy, że jestem zwolennikiem polityki Sikorskiego, który uważał , ze nie należy zwracać uwagi na takie stolice jak Bukareszt czy Tallin tylko pilnie patrzeć  na Berlin i zgadywać jego życzenia. O to mi chodzi. I o to żeby Ukraina  nie była  Somalia ani częscia Uni i Eurazjatyckiej czego życzyli by sobie chyba Korwin z Winnickim i Kukizem.

P.P.S.  

   Od zimy 2013/14 pojawiają się pomysły "odzyskania Kresów". Różne ziny polskiego prawego sektora z Kresami.pl na czele już wtedy dzieliły skórę na niedźwiedziu podniecając się jak zwykle Orbanem. "Orban przesunął na granicę  z Zakarpaciem dwie kompanie i helikopter. Bracia Wegrzy szykują się do odbicia Kresów !" , "Rumunii już się ruszają nie chcą być gorsi" - o taki to był styl.
   I zapewne wielu młodych antysystemów się jara tą wizją "marszu wyzwoleńczego" , 'Odbudowy imperium utraconego". 


    OK Lwów powinien być polski podług sprawiedliwości. Oczywiście Jałta to Jałta. Tylko zamiast słuchać hipnotyzującego głosu Maxa Golonki powinni raczej się zastanowić co będzie z naszym długiem publicznym, gdy weźmiemy na garnuszek tak rozwięte regiony jak Pokucie czy Polesie Wołynskie...
    Inna rzecz, że przeciętny antysystem nie wie co to Pokucie a Kijów leży na Wołyniu :). Bez książek ni ma wiedzy historycznej, samymi koszulkami z Redisbeda się nie da jej nauczyć ( choć samą markę polecam ).
     I które to Kresy - bo Smoleńsk ( należący do Putina jak wiadomo )  to też Kresy.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojew%C3%B3dztwo_smole%C5%84skie

   A przecież Putin to nasz potencjalny sojusznik w walce z  "Niemcami, korporacjami i pedałami".

    No a jeśli to rekonkwista to wojna obrona. "Ukraińce nas nienawidzo i szykujo inwazje". No tak do WKU zgłasza się koło 1/4 wezwanych, ale.... Ale przecież co tam Donieck, co tam Muriapol, co tam nawet Charków i Odessa. Czarne podniebienia pragną Birczy, Włodawa zapala hajdamacki płomień w oku, Ustrzyki spędzają sen z powiek, Gorlice muszą wrócić do ruskiej, banderskiej macierzy !

Ehhh ..... 

Zapowiedzi

a następna "dogmatyka" będzie o ukraińskich  studentach i "studentach", Karcie Polaka no i jak zwykle Polskim Prawym Sektorze :P
   




środa, 4 listopada 2015

4 XI

 

"(...) Muzyk bieży do prymów, urywa takt, zmąca,
Porzuca prymy, bieży z drążkami do basów.
720 Słychać tysiące coraz głośniejszych hałasów,
Takt marszu, wojna, atak, szturm, słychać wystrzały,
Jęk dzieci, płacze matek. - Tak mistrz doskonały
Wydał okropność szturmu, że wieśniaczki drżały,
Przypominając sobie ze łzami boleści
R z e ź P r a g i, którą znały z pieśni i z powieści,
Rade, że mistrz na koniec strónami wszystkiemi
Zagrzmiał i głosy zdusił, jakby wbił do ziemi. (...)"




wtorek, 3 listopada 2015

LSD i gitara elektryczna w służbie Kremla czyli jak nie bombardować  część 2

 

   Zgodnie z obietnicą kontynuuję wątek wietnamski. Wybaczcie miesięczny poślizg. Byłem jednak zajęty, a i w bieżącej polityce tyle się działo. Jak mówią "dzisiejszy dziennik to jutrzejsza historia".
   Na końcu  poprzedniego wpisu napisane było, iż po ofensywie Tet w 1968 Vietkong poszedł w rozsypkę, a Północny Wietnam zaczął przegrywać wojnę. W dodatku społeczeństwo Południowego Wietnamu zaczęło coraz bardziej odwracać się od komunistów. Dlaczego więc ostatecznie to Hanoi zajęło Sajgon zamiast Sajgon Hanoi ?  Dlaczego nie ma dziś dwóch Wietnamów tak jak są dwie Koree - ta głodująca i ta bogata ? Spróbuje o tym po krótce opowiedzieć. Wpierwej wrzucę jednak  link do poprzedniego wpisu:



Baby Boom !

   Ameryka w latach 60-tych stała u szczytu potęgi. Dolar był królem walut. Gospodarka kwitła. Wszyscy słuchali amerykańskiej muzyki i podziwiali sowiecko - amerykańskie zawody w podboju kosmosu. Ludzie od Białegostoku po Karaczi marzyli o tym by tam trafić, albo żyć w swoim kraju "tak jak w Ameryce". Więc czemu znaczna cześć amerykańskiej młodzieży odwróciła się wtedy od swojego kraju ? Czemu skutecznie sabotowała wojnę, która prowadził jej kraj ? Czemu tak żarliwie protestowała przeciwko wojnie, którą dużo szybciej można by  uznać za słuszną i sprawiedliwą  niż np. wyprawę na Irak w 2003 ?


    Lata 60-te to okres wchodzenia  w dorosłość tzw baby boomu. Zdemobilizowane chłopaki tuż po wojnie odreagowały traumy walk "namłócając"  mnóstwo dziatek. Wyż wchodził w dorosłość w zmienionym świecie. Z powodu wzrostu zamożnosci pojawił się na scenie świata nastolatek w takiej formie jaką znamy. W dawnych czasach w ogóle "tinejdżerów" nie było. Chłopiec miał włosy pod pachami  i stawał się młodym meżczyzną. Dziewczynka dostawała pierwszego krwawienia i stawała się kobietą.
   Później to się zmieniało, ale dopiero epoka "muzyki młodzieżowej" ukształtowała nastolatka w tym rozumieniu dziejszym. 
   Nastolatek zaś z natury lubi się buntować. Buntowali się więc przeciwko "amerykańskiemu stylowi życia". Przeciwko systemowi, gdzie patryarcha rodziny wraca do domu z trawniczkiem, zapala fajkę i otwiera gazetę, a żona mu podaje parująca pieczeń z indyka. Buntowali  się też przeciwko  purytanizmowi amerykańskiej prowincji. Protestancka Ameryka był naprawdę uciążliwa  dla młodego człowieka u którego kipią hormony i żądza zabawy. Sprzeciwiali  się też hipokryzji. Przecież wiedzieli, że ich stateczni i pobożni ojcowie miewają  kochanki, czasem drugie rodziny. Widzieli niesprawiedliwości w stosunku do np. mudżinów na. Autentyczne niesprawiedliwości. Teraz to się odwróciło i słowa mudżinowi nie można powiedzieć. Jednak wtedy życie mudżinów nie było zbyt lekkim. 
      Jankeska młodzież żyła  w tej swojej pobożnej  i pracowitej krainie, ale obok była inna Ameryka. Brudnych lecz wesołych barów, gdzie weselili się mudzini i Meksykany. Swobodnie i wesoło. Młodym ludziom to naturalnie przypadło  do gustu bardziej niż nudne kazania pastora na niedzielnym nabożeństwie...


Seks, narkołyki i rokendroll....

   Rock'n roll wybuchł z siłą huraganu już w latach 50-tych. Swój najlepszy czas miał właśnie w latach 60-tych. Muzyka wywodzą się trochę z country trochę z "kolorowego" bluesa i dżezzu zawładnęła wyobraźnią i wrażliwością młodzieży. Zaczytywali się też w literaturze "zbuntowanej". Wielką popularnością cieszyły się takie książki jak "Skowyt", "W drodze", "Buszujący w zbożu" czy "Wilk stepowy". Autorzy tych podobno świetnych ( nie czytałem ) dzieł byli to tzw. Bitnicy. Nie dość, że pociągająco  pisali to jeszcze żyli jak pisali. Bez gorsetu konwenasów  i bezsensownych czasem obyczajów. Trochę tak jak poeci modernistycznej cyganerii.
   Kolejnym wielkim "odkryciem" były narkołyki psychodleiczne. Legendarne LSD, grzyby psylocybinowe, kaktusy pejotylowe itp. Jasne, były znane już wcześniej. Baudelaire  i Słowacki lubowali się w opium, marichuaninie i haszu. Witkacy to wiadomo. Ersnt Junger lubił walnąć LSD czy meskalinkę etc. Jednak było to dość elitarne hobby. Zajmowało to, albo  arystokrację i artystów, albo margines społeczeństwa , albo szamanów po tajgach i dżunglach .
   Od wojny secesyjnej część weteranów wojennych uzależniała się od opiatów. Była to swego rodzaju plaga do tego stopnia, że nałóg opiumowo - morfinowy zaczęto po amerykańskiej wojnie domowej nazywać "żołnierską chorobą". Później doszły inne sposoby na autodestrukcję np. podczas wojny z Niemcami i Japonią podawano żołnierzom benzendrynę czyli pigułki z amfetaminą. Po wojnie benzendryny używali np piloci czy zawodowi kierowcy. Część nie umiała przestać - wiadomo "feta" potrafi związać człowieka ze sobą szybko i na długo. Nikt jednak nie twierdził raczej , że intensywne ćpanie jest fajne. I raczej się kryto z takim zabawy. Ćpano "w domu po kryjomu". Porządny obywatel amerykański pił burbona i piwko.  ;)
    W latach 60-tych halucynogeny i inne narkołyki wyszły z tych nisz. Wiązało się to z szukaniem alternatywy do skostniałego chrzescijanstwa. Nie nalezy się temu dziwić. Ta protestancka, prowincjonalna Ameryka była jak pisaliśmy wyżej pełna hipokryzji i samooszukiwania się. Wiele brudów kryło się w domkach z trawniczkami, w głowach statecznych ojców rodzin.
  Młodzi fascynowlai się Indianami - ich życiem w zgodzie z naturą, swobodą.  Była  to wyidealizowana wizja, ale jak się ma 16 czy 21 lat to ma się przecież skłonność do idealizowania....
    Innych poszukiwania  popchnęły  na Wschód - nad Ganges, do himalajskich pustelni.Czasem pojawiał się tam "Jesus Christ Superstar", ale w wersji dalekiej od tej o której mówił pastor w szkółce niedzielnej. I tutaj też było mniej wiedzy niż utopijnych marzeń. Orient zawsze fascynował romantyków, a ruch hippie był na wskroś romantycznym. Hippiesi pielgrzymowali więc do Katmandu by "odnaleźć siebie" czy tam uzyskać oświecenie. Co ciekawe szlak wiódł przez spokojny wtedy Afganistan.  Jak to się wszystko zmienia w świecie...

   Intensywne ćpanie stało się od epoki hippiesów plagą w USA. Przez dragi rozsypywało sie wojsko w Wietnamie o czem napiszemy za chwilę. Wielu mistrzów hippiesów jadło tak często psychodleiki, że przekręciło im się w głowie. Inni poszli w opiaty - zabiły m.in Joplin i Morrisona. Jeszcze inni po prostu chlali dopisując do tego ideolo ( choć ortodoksyjny hippies nie pochwalił by chyba tego ). Inni wpadali w politoksykomanię czyli uzależnienie od fazy czymkolwiek spowodowanej. Dziś whiskey jutro amfetaminka pojutrze strzał z heroiny. I tak, Hendrix, geniusz gitary jeśli dobrze pamiętam umarł poprzez zmieszanie barbiturianów ( poprzednicy leków w typie relanium ) i wódki. Przysnęło się chłopu, zwrócił kolację i się zadławił. Smutny koniec godny bardziej żulika niż gościa, który zrobił tyle dla sztuki muzykowania...
   W końcu prezydent Nixon się wpienił i rozpoczął tzw. "wojnę z narkotykami". Wojna trwa nadal, ale ludzie jak ćpali tak ćpają. Jeśli jednak czytelniku lubisz czasem zajarać dżonta i denerwuje cię, że to średnio legalne to pamiętaj, że źródła tej nielegalności są właśnie w tamtych czasach. Hippiesi tak jarali, że nie chcieli się dzielić z następnymi pokoleniami :p



 W drodze na orginalnego Brudstoka. Popatrzcie - chłopaki mają zadowolone miny.
Dziewczęta  trochę mniej. Może chłopaki tego popiły i poćpały i posnęły zamiast działać ? :p
Może na ich twarzach głęboki kac, może to spadek seratoniny po odstawieniu amfetaminy ? Nic się dziewczyny nie bójcie na Woodstocku posmolicie marichuany i znów będzie okej :P

    Następnym czynnikiem rewolucji kulturowej był .... no zgadnijcie ? . Tak zwana wolna miłość kręciła całą tą młodzieżową rebelią. Ta Ameryka przedhippiesowa  była jednoczesnie skrajnie surowa obyczajowo w warstwie werbalnej, jawnej i dość mocno nadpsuta. Ludzie są ludźmi, a seks jest słabością naprawdę wielu ludzi, w każdej części świata i w każdej epoce.
     "Tinejdżery" amerykańskie zapragnęły wreszcie  |nie robić tego po kryjomu". Zrywając z obyczajem mówienia jednego a robienia  drugiego. Toteż wybuchła wolna miłość tak zwana czyli po prostu wesołe   bzykanie się na zasadzie każda z każdym.
    A jak najdzie ochota to i pies kota wyropota. Narodowym świętem gejów jest rocznica gejoskiego powstania w Nowym Jorku, właśnie w tych czasach. Policja przyjechała pod bar by trochę obtłuc "tych pedałów", a "te pedały" stanęły do zamieszek i nawet nieźle im to szło. Po dziś dzień naród gejoski  wspomina to wydarzenie tak jak my bitwę pod Grunwaldem.
       Bzykanie każda z każdym, orgietki, wielokąty, akrobacje.... To był dobry czas na to. Była już pigułka anty. Istniały   już całkiem fajne, wygodne  kondony. Na ewentualny syfilis i trypra mozna było użyć penicyliny.  Nie było jeszcze HIV/AIDS.
      Swobodę obyczajową łączono z różnymi systemami np. indyjską tantrą czy różnymi koncepcjami neopogańskimi. Wyzwolenie poprzez liczne orgazmy itp. Miało to jednak najczęściej  niewiele wspólnego z tantrą czy misteriami dionizyjskimi czy tym podobnymi. Za to dużo z zwykłą chcicą ;)

  Reasumując młodzi Amerykanie mieli dość konsupcjonizmu, wyścigu szczurów, hipokryzji i patryarchalnego systemu gdzie głową jest ojciec, a nastolatek ma "gówno do gadania". Chcieli być wolni i żyć w pokoju. Wyszło jak wyszło:

http://chutornik.blogspot.com/2015/09/od-morza-biaego-po-morze-czerwone-no.html


     Wszystko to nowa muzyka, narkołyki i rewolucja obyczajowa stworzyło prawdziwą  kulturową mieszankę wybuchową. Iskrą był Wietnam.


Dziewczyny z campusu,  robactwo z dżungli

   Gdy w połowie lat 60-tych rozkręciła się wojna młody chłopak w USA miał dwa wybory - iść na studia, albo iść do woja. Pójście do woja wiązało się oczywiście z dużym ryzykiem trafienia do dżungli. A z tym  idzie  a także powrotu z dżungli bez reki, nogi , albo w cynkowej trumnie. Jako,że wojnę idole młodzieży - poeci, rockmeni itd przedstawiali jako coś w rodzaju wojny kolonialnej, pacyfikacji Indian i  SSmańskich operacji przeciwpartyzanckich młodzież zaczęła się odwracać od własnego państwa i wojska.
    Najprostszym sposobem było pójście na studia. Kiedyś studia były elitarne. Chłopaki po zawodówkach zostawali więc szeregowymi rezerwy, a chłopaki z akademików oficerami rezerwy. W razie W ci po studiach zostawali porucznikami i prowadzili do boju kompanie i plutony. W latach 60-ych studia stały się w USA masowe. Do tego wprowadzono w życie głupi pomysł, że studiowanie zwalnia z obowiązku służby wojskowej. Więc kogo było na  to stać szedł na jakies studia i z Wietnamem miał spokój. System "studia, albo wojsko" rozwalił szybko system poboru jak zresztą wszędzie. Wydaje się z doświadczeń historycznych, że pobór w nowoczesnym  świecie może być jedynie wtedy skuteczny, gdy jest autentycznie powszechny. Tam gdzie studia zwalniają od woja czy choćby podchorążówki, wojsko z poboru się sypie. I faktycznie po  Wietnamie zniesiono pobór i zastąpiono go systemem wojsko zawodowe + gwardia narodowa.

    Do dżungli jechała więc głownie biedota. Białe chłopaki od krów, mudżiny, Meksykany, Portorykańce.  Bogate białasy paliły dżonty po akademikach. Śliczne kotki ich adorowały. A mudżin robił swoje - narażał zdrowie i życie w walce z bolszewizmem. Niejeden czorny jak smoła bohater legł od kuli snajpera, bagnetu czy odłamka stawiając tamę bolszewizmowi. Niejeden wlazł w żungli na minę lub kolczastą pułapkę i wrócił do kraju bez nogi...
    Obecnie większość Amerykanów, którzy byli wtedy s"studnetcorami" twierdzi w gawędach dla nastoletnich wnuków, że byli hippiesami. Prawda jest taka, że hippiesów nie było, aż tak dużo. Bycie hippiesem wymagało jednak pewnych poświęceń. Trzeba było np z rzadka się myć, cierpieć chłodne noce pustyni itd. Wiekszość z tych , którzy wybrali "miłość nie wojnę" zrobiła to chyba jednak w  jakiejś mierze z oportunizmu :P "Palili lecz nie zaciągali się" ;) Podziwiali hippiesów, imprezowali z nimi, wiecowali, ale woleli ciepłe akademiki. Lub też byli hippiesami , którzy gdy byli już naprawdę głodni dzwonili do Mamy i Taty z prośbą o datek. Skąd my to znamy ?

  Inna rzecz, że faktycznie, poparcie dla wojny z początku dość  wysokie spadało na łeb na szyję. Na starcie  zgłaszało się mnóstwo ochotników ( sic ! ). Później nawet generałowie tracili  serce do tej wyprawy... Przez kraj przetaczały się antywojenne marsze, mitingi, wiece. Nieraz dochodziło do zamieszek. Jak pisałem w poprzednim odcinku raz padły nawet śmiertelne strzały.
   Tej specyficznej rebelii ton nadawał specyficzny typ ludzi. Znamienne Jimi Morisson był synem admirała - a więc kontra dla drylu i wojska w ogóle. Joplin pochodziła z zadupia nad Zatoką Meksykańską - "normalsi" dręczyli ją w liceum.  Ginsberg wolał chłopców. Hendrix to wiadomo - był czorny jak smoła. Śliczna Grace Slick zanim zaśpiewała "somebody to love" była panienką z dobrego, zapewne surowego domu.... itd. itd.
 


Łowcy jeleni i Johnowie Rambo

 Los weteranów nie był godny pozazdroszczenia. Gdy wracali z wojen światowych witało ich konfetii, fajerwerki i wielkie balangi. Z Koreii wracano po cichu jednak bez opluwania. Teraz gdy wracali z Sajgonu częstokroć witały ich ładniutkie rówieśnice. Nie rzucały się na szyję jednak, tylko raczej pluły w twarz, raczej pytały "ile dzieci zabiłeś ?". 
   Kombatantów nie traktowano jak bohaterów. Od ofensywy Tet nawet zwykli Amerykanie, ci z domów z trawniczkami woleli by o tej nie mającej końca wojnie zapomnieć. Władza też często traktowała bohaterów jak piąte koło u wozu. Film "Rambo pierwsza krew" jest w warstwie społeczno - obyczajowej całkiem realny.

    Do tego dochodziły  inne czynniki stresogene. Dżungla w Górach Annamskich, Płaskowyżu Centralnym czy w delcie Mekongu była miejscem niezbyt przyjemnym. Ogromne pijawki, jadowite robactwo w typie skolopoendr zakradajacych sie do butów, paskudne węże i złośliwe pająki. Paskudny, wilgotny i parny klimat. I bez wojny można mieć dość. Także obcość kulturowa - to nie była wojna w Normandii czy Apeninach, tylko w zupełnie innej cywilizacji. Wietnam był nieprzenikniony. Do Wietnamu jechali też głównie bardzo młodzi wojacy. Jeśli w 1944 średnia wieku amerykańskiego żołnierza to było jeśli dobrze pamiętam 26 lat to w 1968 było to lat 19. W Wietnamie walczyli nastolatkowie...
     W 1965 zołnierz bił sie dobrze bo powiedziano mu, że jedzie bronić świata przed komunistami tak jak w 1950 w Korei. W 1970 jechał do Indochin w przeświadczeniu, że jedzie na jakąś niepotrzebną, albo nawet zbrodnicza wojnę w imię interesów bogaczy, polityków i generałów. Do tego wiekszość żołnierzy nie miała 21 lat więc na przepustce  w Sajgonie nie mogła legalnie rozładowac stresów wódą i piwem. Palili więc marichuaninę. Później  zaczęli kosztować opium i heroiny, które były tam tanie. Zapewne i wywiad chiński i wietnamski podsuwał im też heroinę, ułatwiał ćpanie zgodnie z naukami Sun Tzu - siły wroga nie trzeba zniszczyć, można je rozłożyć. Naćpani, albo nielegalnie pijani nastolatkowie  włóczyli się się po burdelach i barach  Sajgonu na przepustkach. Jak wiadomo niejednokrotnie wszczynali burdy, były gwałty, pobicia, pokazy młodzieńczej buty. Nie wpływało to dodatnio na sympatię Wietnamczyków.

https://www.youtube.com/watch?v=-VvuOUYe7mI
 
    Żołnierze słuchali też oczywiście  rockendrolla podobnie jak ich rowiesnicy na miasteczkach studenckich. A rocekndrollowcy nie śpiewali przecież o chwale USA tylko raczej o rozwalaniu systemu.

    Tak więc około 1970 dyscyplina  padła, więcej marines ginęło od przedawkowania niż od kul. Nierzadkie były przypadki strzelania "nadgorliwym" oficerom i podoficerom w plecy, albo wrzucanie im granatu do namiotu. Armia amerykańska w Wietnamie zaczynała przypominać armię carską w 1917....



Lepiej być żołnierzem w bitwie zaciekłej czy rewolucjonistą pokojowym, z gitarą, otoczonym wianuszkiem studentek  i licealistek - takich, które swój bunt przeciwko Starym wyrażają poprzez smołczenie marichuany, pice whiskey i uprawianie wolnej miłości ? 


Zwycięstwo bez zwycięstwa

  Jak juz wiemy  ofensywa Tet w styczniu 1968 skończyła się rzezią partyzantki komunistycznej  i straszliwymi stratami wojsk Wietnamu Północnego udającemu "powstańców". Strategiczna koncepcja, że pod wpływem ofensywy wybuchnie ludowe powstanie przeciwko rzadowi w Sajgonie i Amerykanom nie sprawdziła się. Czemu był to jednak, paradoskalnie przełom na korzyść komunistów z Hanoi ?
      W 1967 roku szala wojennej fortuny przechylała się na korzyść rządu sajgońskiego i USA. Generałowie zapewniali na konferencjach prasowych, że widać już pozytywny koniec. A tu nagle, ni stąd ni z owąd  Vietkong atakuje potężna bazę Khe Sanh podobnie jak w 1954 Dien Bien Phu.
   Lecz to jeszcze nic. Atakuje niedługo później wszystkie większe miasta. W Sajgonie trwają walki uliczne. Ludzie oglądają to w telewizji, bo w Ameryce ludzie mają już kolorowe telewizory. "Skoro wygrywamy tę wojnę to dlaczego Vietkong atakuje Sajgon ? Czy rząd nas okłamuje ?" takie pytanie zaczęli sobie zadawać także ci zwykli Amerykanie. Ci 40 latkowie z domów z trawniczkami. Poparcie dla wojny zaczęło więc spadać i wśród "Starych".
      Nadmieńmy, że dużą część dziennikarzy miała poglądy mocno  lewicowe. Przedstawiali sytuacje tendencyjnie. Czasem wprost manipulowali i kłamali. Czasem materiały typu film, zdjęcie przedstawiano w sposób godny Goebelsa. Kojarzycie sławne  zdjęcie wietnamskiego oficera rozwalającego  na ulicy jeńca czy tez zakładnika ? Wygląda jak fotka z Warszawy w 1944. Tyle, że ów jeniec był członkiem dywersyjnej grupy, której zadaniem było mordowanie dzieci i żon rządowych policjantów. Był więc brutalnym terrorystą, a egzekucja była po prostu doraźnym bo doraźnym, ale jednak wymierzeniem sprawiedliwości...
     Były jednak i prawdziwe zbrodnie, które ukrywano. Najsłynniejszą jest pacyfikacja wioski My Lai, gdzie rozwścieczeni  startami marines dokonali rzezi cywilów, przed tym systematycznie gwałcąc kobiety. Takie "wyczyny" były jednak rzadkimi incydentami. Co nie znaczy, że ludność nie cierpiała - setki tysięcy cywilów zginęły od bomb i ognia altylerii. Miliony opuścily swe domy, bądź zostały przesiedlone.  Setki tysięcy kalek przyniosło używanie przez Amerykanów defoliantów - substancji, które niszczyły liście w dżungli odsłaniając pole walki dla helikopterów  i samolotów.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Agent_Orange

   Jednak Amerykanie starali się ograniczać cierpienia ludności czego media często "nie zauważały".
Nie zauważali też często, że Wietkong lubi umieszczać szpitale polowe koło składów amunicji, działka automatyczne koło szkół, urządzać zasadzki w środku wiosek...
   Co ciekawe liczba ludności Wietnamu mimo zaciekłej wojny ... rosła. Przyczyniły się do tego szczepionki i leki , które przywieźli ze sobą Amerykanie. A więc o żadnej totalnej, eksterminacyjnej wojnie mowy być nie mogło.

Długie ręce Moskwy

  Oczywiście rozkład Amerykańskiej armii w Wietnamie, bunt na campusach wspierali jak mogli towarzysze z Hanoi z wsparciem towarzyszy z KGB i GRU oraz chińskich służb. 
   Działano różnymi metodami - agenci wpływu podsycali nastroje antywojenne. "antyimperialistyczne". Szerzyli ideolo skrajnie pacyfistyczną, defetyzm. Szkolili lewackich terrorystów np. niemiecką Frakcję Armii Czerwonej. Tworzyli  gazety, które uchodzily za źródło obiektywnych informacji z regionu. A nade wszystko zbierali żniwo siejby z dawnych lat. Siejby jesli nie sympatii to przynajmniej życzliwej neutralności dla bolszewizmu. Sympatii dla systemu, który pokonał Hitlera i wysłał człowieka w kosmos. Wspiera buntowników i "bojowników o wolność". System będący jakąś alternatywą dla "imperialistycznego kapitalizmu".
       Były też działania bardziej namacalne. John Walker wysoki stopniem oficer amerykańskiej marynarki do 1985 roku pracował dla KGB i GRU przekazując Moskwie kluczowe szyfry. Taki odpowiednik Kuklińskiego tylko z drugiej strony.


The End

 Ostatecznie Amerykanie zaczęli się wycofywać z Indochin. W 1973 zawarto pokój w Paryżu. Jednak nie zakończyło to wojny....
  Wiosną 1975  regularne wojska północno - wietnamskie ruszyły na Południe w stylu sowieckiego blitzkriegu. Armia Południowowietnamska załamała się szybko. Co prawda mieli mnóstwo śmigłowców i samolotów bojowych, ale nie mieli za bardzo części zamiennych. Do tego w wyniku światowego kryzysu   ceny ropy drastycznie wzrosły co odbiło się na kosztach eksploatacji i sprzętu spalinowego. Żołnierze nie wierzyli też w możliwość skutecznej walki bez wsparcia USA. Szerzyły się dezercje. Wojska się rozpadały. W kwietniu padł Sajgon. Nielicznych Wietnamczyków zdołano ewakuować   helikopterami na amerykańskie lotniskowce. Może kojarzą wam się sceny - dzikie tłumy oblegają ambasady, a Śmigłowce podlatują i zabierają szczęściarzy z dachu budynku. Oczywiście zamiast tego Jankesi  powinni zbombardować kolumny wojsk komunistycznych. Bardzo możliwe , ze ta ofensywa skończyła by się tak jak "ofensywa Wielkanocna" w 1972. Wtedy na lądzie walczyły głownie wojska  rządu sajgonskiego a Amerykanie głownie zasypywali wroga napalmem z powietrza. Jednak słaby rząd prezydneta Forda ( taki ówczesny Burack Husseini  Obama ) nie zdecydował się na posłanie lotniskowców tam gdzie trzeba. Mimo, iż atak komunistyczny był złamanie umów pokojowych. 
   Znana jest anegdota: rozmowa dwóch generałów.   "Nie wygraliście żadnej większej bitwy" mówi Amerykański. "Ok, ale kto wygrał wojnę ?" odpowiedział północno wietnamski. Wietnam był właśnie taką wojną chytrą, asymetryczną, wojna w stylu nauk Sun Tzu. Wietnamczycy z Północy wraz z sojusznikami i z ZSRR i Chin Ludowych wygrali ją podstępnie, po azjatycku. Wygrali na rockowych koncertach i campusach uniwersytetów.  Powinniśmy się od nich uczyć....
    |Ostateczny bilans wojny to około ćwierć miliona poległych żolnierzy południowowietnamskich i sześćdziesiąt tysięcy amerykańskich. Poległo  też kilka tysięcy sojuszniczych wojaków - Południowych Koreańczyków, Tajów , Australijczyków, Nowozelandczyków i Filipińczyków. Ze strony komunistycznej liczba poległych jest trudna do ustalenia. Oscyluje między około pół miliona a milionem. Przy czym ta druga liczba jest bardziej prawdopodobna. Liczba poległych cywilów też jest trudna do ustalenia. Oscyluje pomiędzy 1 a 2,5 miliona przy czym raczej ta pierwsza liczba jest bardziej prawdopodobna.

    Później losy tej części swiata nie przedstawiały się zbyt wesoło. Wietnam Południowy był szereg lat pacyfikowany. Setki tysięcy ludzi trafiło do obozów reedukacyjnych.  Setki tysięcy tzw boat people uciekało przed biedą i przemocą na łódczynach i pontonach tak jak dzisiaj  Syryjczycy i Erytrejczycy uciekają przez Morze Śródziemne. Laos stał się kolonią wietnamską. Bohaterscy Homongowie walczący na szlaku Ho Chi Minha zostali zmasakrowani. Nieliczni zdołali uciec do USA. Hołd oddał im dopiero Clint Estwood w filmie "Gran Torino".
    Z kolei w Kambodży rozgościli się Czerwoni Khmerzy przerbiając ten kraj na Jądro Ciemnosci. "Kampucza" Czerownych Khmerów była krajem tak obłąkanie okrutnym, że Państwo Islamskie czy Korea Północna wydają się przy niej oazami bezpieczenstwa, dostatku i racjonalności. Dość powiedzieć, że w ciągu  4 lat wytępili 1/4 - 1/5 własnej  ludności Kambodży i zniszczyli wszystkie miasta w kraju. W koncu jednak rozdrażnili  Wietnamczyków. Do 1975 łączył ich wspólny wróg. Jedni i drudzy korzystali z przychylnosci Chinczyków. Później skłocili się na tyle, że Wietnam najechał "Kampuczę" i wygnał Czerwonych Khmerów do dzungli. Jednak opór  przeciwko Wietnamczykom trwał przez całe lata 80-te. Walczyli z nimi zarówno Czerwoni Khmerzy jak i partyzantki  niekomunistyczne. ,To może wydać się dziwne skoro Wietnamczycy wyzwolili Khmerów od upiornego  reżimu.  . Jednak wojska wietnamskie szybko zaczęły  zachowywać  się nie jak  wyzwoliciele tylko okupanci. 
   Pod koniec lat 70-tych Wietnam najechali  Chińczycy. Wojna była krótka ale zajadła. Skończyła się remisem ze wskazaniem  na Wietnam. Chińczycy zaatakowali Wietnamczyków bo ci atakowali ich sojuszników Czerwonych Khmerów. Do tego chociaż w czasie wojny brali pomoc i z Pekinu i z Moskwy ostatecznie postawili na sojusz z Moskwą. Podkreślmy  sojusz - towarzysze z Hanoi byli bowiem komunistami - nacjonalistami.. Wręcz wietnamskimi imperialistami
 Ostatecznie w połowie lat 80-tych towarzysze z Hanoi stwierdzili , że model gospodarki socjalistycznej jest nieefektywny. Wzorem ZSRR i Chin zaczęli wprowadzać system mieszany  kapitalizm w gospodarce, komunizm w polityce. Obecnie w Wietnamie panuje zdaje się większa wolnosc gospodarcza niż w Polsce. Laos jest rajem dla turystów lubiącym prawdziwą dzicz, ale też polkolonia wietnamska. Jest to tez dobre miejsce  na buisness. Znam gostka , który wyemigrował  tam z Polski. Moze taka destynacja emigracji  wydać sie dziwna, ale prowadzi podobno hostel w dżungli i jest zadowolony.  Z kolei w Kambodży panuje korwinizm - rzadzi król i jest totalna swoboda w gospodarce. Taki prawdziwy król nie krul Korwin. Totalna wolność w gospodarce wiąże się także  z przykrymi sprawami jak na przyklad wyzysk dzieci, ogromna wypadkowość czy rabunkowa wycinka lasów. Cóż realny koriwnizm ma swoje  ciemne strony....
    Co ciekawe politycznie obecny  Wietnam jest bliskim sojsuznikiem USA. Z Chińczykami  zawsze poza okresem 1946 - 75 Wietnamczycy  specjalnie się nie lubili. Mieli mniej więcej  takie relacje jak my z Rosją. Nic dziwnego, że  Wietnam i USA znów są ... sojusznikami. Ot i przewrotność historii...


P.S.

Artykuł ten nie jest źródłem historycznym w pełnym sensie tego słowa. Nie zawiera przypisów i bibliografii.  Pisany z głowy może zawierać  błędy chociaż raczej nie wielkie. Jeśli chcecie poszerzyć wiedzę na ten temat sięgnijcie  po książki. Polecam np "Wietnam 1962 - 1975" Artura Dmochowskiego  wydane w 2003 przez Bellonę. A ws hippiesów polecam np. 72 numer Frondy. Tej poważnej, papierowej ;) Fotki - wikipedyja, openlicencja.




poniedziałek, 2 listopada 2015

Wracając do III RP

 

 

 Kukiz jest jednak wielki, ale ...

   
  Wracając do XXI wieku i  do wyborów. Nic mnie nie zaskoczyło i nic nie zdziwiło poza wynikiem Kukiza. Zastanawiałem się czy w ogóle wejdzie do parlamentu a tutaj ponad 40  mandatów. Pogratulować wytrwałości i waleczności. Chociaż nie wróżę stabilności ugrupowaniu, które z założenia jest antypartią. Kukiz15  zdaje się mi czymś pomiędzy Samoobroną , Prawym Sektorem i  konkurencyjnym dla KORWIN-a korwinizmem.  Nie mam pojęcia jak może być trwały klub poselski, gdzie w jednych ławach zasiada Marek  Jakubik ,  Robert "Meduza" Winnicki, Kornel Morawiecki, Piotr Liroy - Marzec, Sylwester Chruszcz, Jacek Wilk.... szkoda, że nie dostał się Tanajno Paweł. Wtedy było by jeszcze bardziej kolorowo...
    A i sam Kukiz to chyba jednak bardziej muzyk i mówca niż polityk. Przykład - moje ulubione kwestie wschodnie. Niewiele ponad rok temu biegał po Majdanie teraz zdaje się wierzyć, że lada dzień na Ukrainie zaczną się masakry Lachów. No cóż mimo wszystko życzę powodzenia. Szkoda trochę, że JKM nie wszedł zamiast PSl-u. Nie żebym popierał Korwina o czem zresztą ostatnio pisałem. Ale z 5 mogło by być. Dla ukraszenia. Będzie PSl, ale bez Burego. A "prorocy" czekają podobno z materiałem dowodowym  hehehehe ;)


In plus - będą dla PiS-u tym czym Jobbiki dla Fideszu. Ostroga, ale też narzędzie nacisku na elektorat  umiarkowany i na lewo. "Nie chcecie nas - będziecie mieć rząd jobbikowców".  To mogło by się przydać. O ile Kukiz15 się nie rozpadnie. Co jest najbardziej prawdopodobną wersją przyszłości.

Tymczasem są jeszcze bardziej  atysystemowi  antysystemowcy. Na przykład Zbynek Stonoga:


;) Zastanawiam się jak prezydent/premier Stonoga przemawiał by np. na forum ONZ czy innego europarlamentu. "Chuj, chuj, kurwa, zajebie was frajery, chuj, chuj". I jak to tłumacz miałby przetłumaczyć "fok, fok, fokinhell moderfoker bastard, fokin hell" :D Mimo wszystko stwierdzam, ze Stonoga chyba nie był agentem czy prowokatorem. Raczej jak patrzę na jego buźkę to widzę  pacynkę jakichś frakcji w "służbach, lożach i grupach interesu". Może Grzesia S. ? Przecież dziwnym trafem nikt jego nie nagrał. Kto go tam wie czyim produktem jest "pan Stonóg".

I znów ten straszny Antonii ... ;)

  Jak słusznie zauważył Lisiewicz, po tych wyborach media "platformerskie" nie akcentują jak zawsze krytyki "w zagranicznej prasie szczególnie niemieckiej". Bo 4 lata temu ludzie się przejmowali  "co o nas polaczkach napiszo w RFN-ie". Teraz by ich to tylko rozsierdziło ;) A  o to co ma na ten temat do powiedzenia straszliwy Antonii:


   "Za to zmienimy ją w drugą stronę" ;) A ws. banderyzmu - racja, racja. Rządzący z Ukrainą doprowadzili  do załamania się morale  vide załamanie  poboru.  Nie umieją sobie poradzić z patologiami  ( chociaż pewne pozytywne zmiany są ), ale drażnić nas się nie boją. Chutornik jest piłsudczykiem tj. "niech żyje niepodległa Ukraina !" , ale i Ukrainie trzeba  gdy trzeba zęba pokazać. Choć wróg strategiczny za Sanem i Bugiem  jest w Moskwie a nie w Kijowie


 Zresztą o co mieli byśmy się dziś bić ? Ukraińcy ruszą by odbić Birczę i Polany Surowiczne ?  Złoża ropy wokół Czarnej ? Zająć KWK "Bogdanka" ? Może Prawy Sektor najedzie na Przemyśl ? A gdzie wtedy będą ich bracia studiować  :P ?  Czy my pójdziemy odbijać ukraińskie  Podkarpacie i Wołyń z jego wspaniała infrastrukturą drogową itp. studniami bez dna ? ;)

P.S.

"(...) W wyborach startują także Polacy z Ukrainy. Jednym z kandydatów jest Jarosław Wójcicki z Sądowej Wiszni. To prywatnie brat Jerzego Wójcickiego, szefa winnickiej Polonii, lidera stowarzyszenia „Kresowiacy”. Jarosław Wójcicki niedawno powrócił ze strefy ATO, gdzie walczył jako snajper w oddziale Straży Granicznej (...)"


I co ty na to Kukizie ? "jeśli fakty nie zgadzają się z teorią, tym gorzej dla faktów" ? ;)
  Apropo Sądowa Wisznia to też Podkarpacie. Zaraz za Medyką ;)

   A tutaj  wywiad z jednym z "atamanów" z pułku azowskiego. Nie żebym ich lubił, ale cenię za dobre bicie Moskwy. Przytaczam, żeby pokazać ich punkt widzenia:

http://szturm.com.pl/index.php/miesiecznik/item/248-jestesmy-gotowi-walczyc-fizycznie-wywiad-z-wladyslawem-kowalczukiem-czlonkiem-korpusu-cywilnego-pulku-azow 

Oraz złośliwy tekst  W.M. Paszkwil na Łysiaka, ale jemu się należy :) Cenie sobie pióro starego  Łysiaka, ale jego megalomania i kabotyństwo irytuje mnie tak bardzo, że wrzucam :P

https://www.facebook.com/muchasa/posts/10206960649188093?fref=nf&pnref=story

Pomieszać prawdę, wymysły, półprawdy. Fakty rozciągnąć do absurdu. Hipotezy na niejasnych przesłankach ( być może prawdziwych ) ukazywać jako pewnik. Oto Łysiak na Ukrainie...

P.P.S.


Ogólnie podkpiwam sobie głównie z "paniki ciapkowej", ale i z miłośników przygarnięcia kogo popadnie też trzeba sobie popdkpiwać. Dobrze by każdy zwolennik takiego przygarniania sobie ten link zobaczył. Tym bardziej zwolenniczka....

  A jak już dżyhad to ws. tajemniczej katastrofy na Synaju:
 
http://foxmulder2.blogspot.com/2015/10/krotka-historia-sabotazu-lotniczego.html 

Bonus:

 

 

 

      

niedziela, 1 listopada 2015