czwartek, 7 września 2017

Jesiennie ...



Noc 


I w czarną noc
migocą gwiazdy złote,
błyszczy biała wstęga,
srebrzy się księżyca tarcza
I w czarną noc
światełka okien widać,
ogień wesoło po polanach biega
I choćby mały blask,
to bliżej do świtu
I choćby małe światełko,
to bliżej do świtu
Gdy czerwona tarcza
różem zabarwi zimne mgły
Pierwsze promienie
w diamenty rosę zamienią

środa, 6 września 2017

Nauki roku 2015


   Na peronach panowała dziwna, nerwowa atmosfera. Grupy żołnierzy stały zbite w kupkach niczym kijowskie wrony siedzące na dachach. Wokół przemykali cywile ze spuszczonymi głowami. Niebo było za to  jaskrawo niebieskie, jak to podczas mrozów. Dziewczynom i żonom zamarzały łzy na policzkach. Jakiś ochotnik z Gruzji nerwowo pali papierosa, chmura dymu wylatuje spod orlego, kaukaskiego nosa. Jakiś spadochroniarz popija małpkę smakowej wódki. Z nadjeżdżających ze wschodu pociągów wysypują się cywile i żołnierze z potwornie wymęczonymi twarzami. Wszystko jak na dawnych kronikach filmowych, tylko , że w 5 D i kolorze. Wojna ! 


    Wszędzie unosił się kurz, zasłoniłem chustą twarz. Po gruntowych drogach sunęły niezliczone pojazdy. Traktory, terenwe widlaki, dżipy, vany , ciężarówki.  Siedziałem na pace forda i czekałem, aż kolejny posterunek ochrony. Sprawdzają kolejne opaski na ręku. Musisz mieć kilka by przejechać. Tak Festiwal w Glastonbury to przedsięwzięcie z rozmachem godnym Imperium. Miałem wrażenie, że buduje jakąś wielką bazę wojskową a nie festiwal podczas którego uczestnicy mają się stać na kilka dni "Dziećmi Wszechświata". Za 200 funtów. Dziwne to było uczucie, na samym końcu przygotowań,  gdy musiałem z kolegami wyskakiwać z paki i budować namioty dla bileterów przy bramach. Brudni, zbrojni w młoty i dzicy gorączkowo pracowaliśmy. Trzeba było szybko, bo te namioty były przy bramach wejściowych. Zaczynały się już robić ludzkie korki na drogach na terenie festiwalu. Musieliśmy zdążyć na czas. I tacy szarzy od kurzu, w szarych ubraniach, w złotym słońcu zachodu musieliśmy wyglądać surrealistycznie otoczeni tłumem kolorowych, młodych ludzi będących ewidentnie pod wpływem różnorakiej ekstazy. Jak kosmici, albo podróżnicy w czasie. A te wszystkie brytyjskie chłopaczki i te wszystkie młode, brytyjskie dziewczęta patrzące na nas szerokimi źrenicami ...  otaczali nas jak korowody ni to nimf i elfów. Wokół było świętojańsko, hipsiowsko, ekstatycznie. I nasza polsko-angielska załoga wśród tych korowodów. Szara.  Słońce już zaszło , gdy skończyliśmy robotę. Wracaliśmy do Exeter.


   Noc była miło ciepła jak na listopad. Patrzyłem na jesienną  panoramę Lublina . A tu nagle - w Paryżu wojna ! - Jaka wojna ? - terroryści biegają po mieście ! Strzelają z kałasznikowów ! Wysadzają się w powietrze ! Krzyczą Allahu Akbar ! Mają zakładników ! Zgasiłem papierosa na pokrywce od słoika i poszedłem na internety. Atak na Debalcewo to jedna, ale atak na Paryż, wojna w Paryżu to faktycznie interesujące. Pierwsze jednak, położyłem czajnik na grzejniku. Ciekawe czasy, ciekawe noce - kawa się przydaje w takich momentach.


Jaki z tego morał ? Sami sobie zinterpretujcie. Co ja o tym wszystkim myślę - można się dowiedzieć czytając Chutornika. Ale jestem nieobiektywny do końca. Bo nikt nie jest. Ostateczne wnioski wyciągnijcie sami. 






     

wtorek, 5 września 2017

Bomba, hidżab i pszczoła






Kim Dzon Un nie uderzy pierwszy. Kryzys jądrowy na Dalekim Wschodzie jest podobny do tego z jesieni 1962. Fuhrer Korei Północnej, ma zbyt wiele do stracenia, podobnie jak w 1962 zbyt wiele miało do stracenia kierownictwo ZSRR. Także dziś kierownictwo Moskovii ma  dziś zbyt dużo do stracenia by w praktyce sprawdzać spoistość NATO. Jednak czasem takie kryzysy wymykają się spod kontroli - tak było na przykład w 1914 r. 


Na foto - potencjalny zasięg sowieckich rakiet rozmieszczonych na Kubie w 1962





Chyba najgroźniejsza dla dzisiejszej Europy jest potencjalna wojna domowa w takich krajach jak np. Francja czy Belgia. O ile Putin dobrze wie, ze teraz otwarta inwazja na Ukrainę, Polskę, Państwa Bałtyckie czy Finlandię może przynieść mu więcej szkód niż  pożytku to dzihadyści  nie mają takich obiekcji. Wojny domowe wybuchają, gdy dwie lub więcej grup w danym kraju nie umie już żyć ze sobą. Tak było w Rzeczpospolitej Obojga Narodów w 1648 , w I Rzeszy w 1618 , we Francji w 1793 , w USA w 1861 , w Moskovii w 1917 , w Hiszpanii w 1936 , w Libanie w 1975 , w Jugosławii w 1991 , w Azerbejdżanie w 1988 , w Irlandii Północnej w 1968 , w Syrii w 2011 ...  Wojny domowe są trudne do uniknięcia. Konflikt ideowy ( naród, Bóg , rozłam prawica - lewica itd. ) nakłada się na sprzeczności społeczno-ekonomiczne, polityczne i prawne. Przedsmak narastającej nienawiści mamy - tylko tego lata zamachy w Hiszpanii i akty odwetu na ludności muzułmańskiej , "incydenty"w  innych krajach, starcia uliczne w Hamburgu. I wcale nie musi zaistnieć sytuacja jakiejś zapaści ekonomicznej żeby doszło do wojny domowej we Francji. Wystarczy stagnacja, i rozłam między Francją tęskniącą za królem lub choćby Francją sprzed 1968, Francją "postępu" i Francją szariatu. Na dłuższą metę nie może w jednym kraju funkcjonować "laickość" i szariat. I żadne systemy rozpoznawania twarzy, skanowanie źrenic , podsłuchy satelitarne nie pomogą , gdy ilość radykałów będzie wystarczająca. Nic nie pomoże , gdy część Francji powie , że chce Republiki Islamskiej czy Kalifatu. Gdy cześć Francji zacznie bić się na ulicach z innymi Francjami. Gdy część Armii skieruje lufy w stronę innej części Armii.

Na foto - wojska Unii, jesień 1862 - drugi rok wojny domowej w USA.







Nie należy zapominać, że są różne inne zagrożenia niż bomba atomowa czy dżihadysta z maczetą. Wiecie pewnie, że z pszczołami jest kłopot. Wiadomo już , że niemal na pewno winny jest jeden z rodzajów pestycydów. Czy powinny być zakazane ? Oczywiście, że tak jeśli to ich wina. Wolny rynek musi czasem ustępować rozsądkowi !  Europejskie rolnictwo ma jeszcze jeden kłopot. Firma w której pracuję, zajmuje się w dużej mierze ustawianiem namiotów na pokazach rolniczych i różnego rodzaju "dożynkach". Wśród organizatorów przeważają farmerzy w wieku 60 + Trochę mnie to dziwiło, więc pogrzebałem czemu tak jest. Okazało się , że zawód rolnika chce wykonywać coraz mniej ludzi. Najlepsza sytuacja w krajach UE jest w ... Austrii i Polsce. Młodzi w Europie nie chcą przejmować gospodarstw. Oczywiście patrząc jakimi maszynami jeżdżą farmerzy w UK można stwierdzić , że farmer ma niezłe zasoby finansowe. Chodzi o co innego. Rewolucja społeczna 1968 roku wprowadziła na piedestał nowe naczelne bóstwo Białego Człowieka - Przyjemność. A jaka to przyjemność wstawać o świecie by wydoić krowy ? Robota w polu mimo mechanizacji nadal jest ciężka. Dlatego niedługo Europa Zachodnia będzie całkowicie uzależniona od importu żywności , jeśli sprawy będą tak biegły. Oczywiście wiele osób ( duża cześć zapewne inspirowana ideami hipisów ) wraca na wieś. Nie oszukujmy się jednak - ekogospodarstwa  nie wyżywią milionowych miast. Pułapką jest też wiara w nieograniczone zwiększanie wydajności rolnictwa  przez mechanizację, używanie nawozów sztucznych czy modyfikowanie genów roślin i zwierząt. W końcu ziemia powie dość. I rodzić przestanie.  Tak więc jak widzicie - chyba bardziej powinniśmy się bać ginących pszczół niż termojądrowej bomby Kim Dzong Una.

Na foto - słota, kwiaty i bele siana. Podkarpacie !



P.S.


Na razie znikam. Będzie coś za parę dni. Chodzą mi po głowie różne tematy. Okrągła rocznica bitwy pod Borodino, manewry "Zapad 17" , tajemniczy najazd Basajewa na Dagestan w 1999 i to co z niego wynikło , ostateczny upadek Saakaszwilego, który stał się karykaturą swych marzeń,  polscy eksploratorzy Azji, Konfederacja vs Unia,  potencjalna wojna Iranu z Izraelem w Libanie i Syrii, kryzys jądrowy w 1983, najstraszniejszy pożar w powojennej Polsce,  reforma edukacji,  porównanie Gruzji i Słowacji, och tyle jest tematów :) 





Gdyby iść znów na Moskwę ... wersja 1


    Obiecałem Wam alternatywną historię decydujących chwil  II RP. Ostatnio coraz popularniejsza jest teoria Zychowicza ( lub Wieczorkiewicza - Zychowicza - Ziemkiewicza ) przedstawia bajkową perspektywę Polaków znów okupujących Kreml. Wystarczyło tak jak Węgrzy, Rumunii czy Słowacy pójść z Hitlerem na Sowiety. Może by to  wyszło. Co jednak gdyby ...  nie wyszło ? Dziś pesymistyczna wersja historii alternatywnej.  Oto  najpierw Wojsko Polskie poniosło by krwawe straty w walkach. Mimo zdobycia Moskwy podobnie jak w 1812 r. Rosja nie daje się złamać. Moskovia walczy zaciekle. Mimo, że Wojsko Polskie zachowuje się humanitarnie to główny koalicjant III Rzesza zraża do siebie narody ZSRR. W końcu podczas walk na Kaukazie i nad dolną Wołgą impet sił inwazyjnych zostaje złamany. ZSRR wspierany przez sprzęt  UK i USA rusza do kontrofensywy. Polska nie zdołała w odpowiedniej chwili wyplatać się ze sojuszu z Hitlerem ...

   Dla przykładu Węgry straciły podczas wojny ok. 300 000 zabitych  żołnierzy. Przyrównując to do liczby ludności obu krajów wychodzi ( w samych zabitych/zmarłych )  ok. 1 800 000 żołnierzy WP . Co więcej kilkaset tysięcy mieszkanek przedwojennych Węgier  zostało w latach 1944 - 1945 zgwałconych przez czerwonoarmistów, kilkaset tysięcy mieszkańców tego małego kraju zostało wywiezionych wgłąb ZSRR. Stalinizm na Węgrzech był o wiele brutalniejszy niż w PRL.  Stolica kraju w wyniku trwającego wiele tygodni szturmu na przełomie 1944 i 1945 została zrównana z ziemią w 80 % . Czy aby na pewno Polacy wybrali gorzej niż Węgrzy ?




Budapeszt 1945



O ile Polska nie podzieliła by losu Krajów Bałtyckich i ostała się jako "demokracja ludowa" to i tak los byłby straszny.  Polacy z  Kresów nie znaleźli by się na Ziemiach Odzyskanych tylko zostali  by wywiezieni na Sybir. Elita intelektualna Lwowa i Wilna zamiast trafić do Wrocławia, Torunia, Krakowa trafiła by do rowów z wapnem. W ramach nowej "akcji polskiej" NKWD. Starówki Lwowa i Wilna zostały by starte z powierzchni ziemi, a wszelkie ślady polskości za Bugiem całkowicie zatarte.



Jeńcy wzięci w niewolę w Akwizgranie jesienią 1944



   Idźmy dalej tym tropem.  Warszawa zostaje zniszczona w walkach, a stolica zostaje przeniesiona do Łodzi. Liczbę pół miliona mieszkańców przedwojenna stolica uzyskuje dopiero w 1983. Kraków zostaje wyniszczony w wyniku sowieckich, brytyjskich i amerykańskich  nalotów oraz szturmu Armii Czerwonej. Czerwonoarmiści doszczętnie grabią  i podpalają zespół klasztorny na Jasnej Górze. Ponad milion mieszkańców przedwojennej centralnej i zachodniej polski zostaje wywiezione na Wschód. Suwałki, Gdynia, Elbląg, Hel zostają włączone do Okręgu Kaliningradzkiego Rosyjskiej Federacyjnej Republiki Radzieckiej. Tak samo Górny Śląsk zostaje włączony  bezpośrednio do Rosji. Białystok, Augustów, Ostrołęka zostają włączone w skład Białorusi Sowieckiej , a Krynica, Przemyśl, Jarosław, Sanok, Włodawa. Zamość , Chełm do Ukrainy Sowieckiej.
    Kadłubowa Polska Ludowa jest bezlitośnie eksploatowana. Tylko w 1947 milion jej mieszkańców umiera z głodu i chorób. Z kolei między 1948 a 1953 Stalin nakazuje osiedlenie w PRL  1,5 miliona Rosjan. W 1956 i w 1980 wybuchają powstania. Krwawo tłumione przez wojska  ZSRR, Czechosłowacji Ludowej  i NRD.  III RP nie wchodzi w skład UE i NATO. W 2014 na terenach zamieszkałych przez mniejszość rosyjską wybucha rebelia. Z pomocą "uciśnionym braciom" Putin wysyła 200 000 armię, która w trwającej dwa tygodnie wojnie rozbija Wojsko Polskie i pustoszy wschodnią część  kraju.   5 IX 2014 zawarty zostaje w Mińsku rozejm na mocy którego rząd polski musi znosić de facto anektowanie 1/3 kraju. Polska jest uważana, obok Mołdawii i Albanii za najbiedniejszy kraj Europy.


Tak mogło by być więc może jednak lepiej , że byliśmy naiwni w tym strasznym 1939 roku ...

poniedziałek, 4 września 2017

Między Devonem a Podkarpaciem




                                               

                                         Na rżyskach zakwitły kanwusy - kwiaty jesieni 






Sennie, leniwo , jesień





Ostatnie dni sezonu 



Czas leci powoli 



Wieczory coraz dłuższe



Noce głuche na odludziu



Choć dni bywają jeszcze ciepłe




Czas wracać





Nad Europą




Miasta, wsie, lasy  , pola


Wstęgi rzek 



Baranki na niebie



I już mój Wisłok - Podkarpacie 


O "wojnie z dopalaczami"


   Głośno ostatnio o gimnazjalistce walczącej o życie po zażyciu tzw. dopalaczy. Kolejne władze w naszym kraju toczą nieustanną wojnę z  tzw. dopalaczami. Efekty ? W chińskich fabrykach istnieje szereg substancji , gotowych do wprowadzenia , gdy tylko zostaną zdelegalizowane te , które dilerzy rozprowadzają  teraz. efekt jest taki, że na oddziałach detoksykacyjnych nie wiedzą jak sobie radzić z coraz to nowymi wynalazkami. To nie jest  takie proste jak kiedyś, gdy wiadomo było, że trzeba pacjentowi zaaplikować relanium i glukozę. Oczywiście można się łudzić, że "moje dziecko po narkotyki nie sięgnie". Sięgnie, sięgnie - może nie każdy , ale wielu tak. Ot podczas libacji alkoholowej, koledzy podsuną tekturkę. Może tak być , nie musi, ale może.  Na tekturce będą uformowane za pomocą dowodu osobistego kreski białego proszku. Koledzy powiedzą , że "będzie zajbista faza" i "czemu nie ?". I zaprawdę lepiej żeby ten biały proszek to była po prostu amfetamina ( nawet "chrzczona" tynkiem ze ściany, czy rozbitymi tabletkami z witaminą C )  niż "wynalazek". 






   Co w takim razie powinno zrobić państwo ? Po prostu nie łapać ludzi z woreczkiem marichuaniny czy gramem białego proszku. Tak jak u Czechów. Gadanie , że "Polska to nie Czechy, Polacy się zaćpają" jest tak samo obraźliwe dla Polaków jak gadki typu "Polacy nie mogą mieć dostępu do broni bo się wystrzelają". Policja jest od łapania dilerów ( a dla dilera to jest ryzyko zawodowe ) a nie od robienia problemów "miłośnikom ziołolecznictwa". Świat się zmienił i trzeba się z tym pogodzić. Czy to się podoba czy nie. Młodzież kurzy marichuaninę i zgłasza się do Obrony Terytorialnej, młodzież wciąga proszki, ale niekoniecznie chce podpalać kościoły. Nie będę tu jakimś hipisowskim apostołem "substancji innych niż alkohol" , ale uważam , że "narkołyków" nie trzeba demonizować. Jedni po nich trafiają na dno inni piszą poematy wiekopomne jak np. Julek Słowacki. Z alkoholem też tak jest - jedni całe życie lubią chlapnąć przy sobocie po robocie i nie są alkoholikami. Inni błyskawicznie stają się nałogowcami. Lepiej mieć społeczeństwo trzeźwe , ale człowiek czasem potrzebuje się sfazować. Szczególnie, gdy jest młody. Lepiej żeby nie fazował za pomocą dziwnych wynalazków. Cześć z nich jest mało szkodliwa, ale część to gorsze niż denaturat zaprawiony trutką na szczury. Zaprawdę amfetamina jest lepsza dla zdrowia niż chińskie wynalazki  ! 

niedziela, 3 września 2017

Bez szarz na czołgi


Gdyby tylko uderzyli



Często patrzymy na Wojnę Obronną w 1939 jako wojnę w której nie mieliśmy żadnych szans. Czy jest to spojrzenie słuszne ? Mimo fatalnego ułożenia granic WP trzymało się dzielnie w pierwszych dniach. Umożliwiło to zamienienia konfrontację polsko - niemiecką w wojnę III Rzeszy z UK i Francją. W 3 dniu wojny rządy w Londynie i Paryżu wypowiedziały Berlinowi wojnę. I tu ciekawostka - według badań opinii społecznej społeczeństwo francuskie we wrześniu 1939 chciało walczyć. Mija się to z powszechnym ( w tym moim ) wyobrażeniem , że Francja wykrwawiona w Wielkiej Wojnie 1914-1918 była "krajem złamanym". To dopiero 1940 przyniósł upadek morale i swoistą kastrację tego wojowniczego ludu. To elity Francji i Wielkiej Brytanii nie chciały walczyć wtedy nie zwykli ludzie. Na zachodnich granicach III Rzeszy nasi alianci stali bezczynnie. Tymczasem w 2 tygodniu wojny Wojsko Polskie potrafiło się planowo wycofywać, kontratakować i zajadle bronić. Dzięki ogromnej ofiarności żołnierza i ludności cywilnej wojna wcale nie była tak błyskawiczna. Blitzkrieg tracił impet. Gdyby tylko Francuzi i Brytyjczycy uderzyli  ... Nasi sojusznicy zawiedli. Czy Stalin uderzył by gdyby Francja i Anglia ruszyła do ataku ? Raczej nie. Wojsko Polskie broniło by się na wschodzie tak jak Rumunii w czasie poprzedniej wojny światowej.



W oblężonej Warszawie - IX  1939



Nie taka słaba armia 



Pokutuje mit, że Wojsko Polskie było słabe. Wcale nie - owszem Wermacht był silniejszy, ale Nasze wojsko wcale nie było złe. Żołnierz był bardzo dobrze wyszkolony i ofiarny.Mimo przewagi w postaci dywizji pancernych i silniejszego lotnictwa nie udało się rozbić wojska w pierwszych dniach.  W pierwszej fazie wojny poborowi pochodzenia niepolskiego walczyli dzielnie. Dopiero wkroczenie Sowietów przyniosło rozprężenie i całkowity chaos. Zdołano jednak  ewakuować mimo inwazji z 4 stron rząd i rezerwy złota, przygotować zalążki Państwa Podziemnego. Najlepsze okręty ewakuowano tuż przed wybuchem walk do baz w Wielkiej Brytanii. Szarże na czołgi ? Owszem przy spotkaniu czołgów z jazdą, najlepszym wyjściem dla kawalerii było nie uciekać tylko ruszyć na czołgi ... Przejechać między nimi i rozproszyć się zanim pancerne kolosy zawrócą. Kawalerii używano masowo na froncie wschodnim do 1945 roku. Co więcej , aż do 1945 niemieckie dywizje piechoty używały do transportu zarówno furmanek jak i ciężarówek. Zresztą ile ciężarówek byli by w stanie zarekwirować w wioskach pod Połtawą, Briańskiem czy Krasnodarem ?




1 Kozacka Dywizja SS - koń nie był przestarzały 




Exeter w płomieniach




Sojusznicy nie uderzyli i otrzymali za to zapłatę. Francja z mocarstwa światowego stała się lokalnym mocarstwem, utraciła kolonie, Co więcej kolonie zaczęły kolonizować Francję. Kraj ten ciąży już ku wojnie domowej. I żadne popisy Marcona tego nie zmienią. Zamiast "wojować"  z Polską zajął by się swoim krajem. Bo może przyjść dzień kiedy muzułmańskie blokowiska, muzułmańscy żołnierze i policjanci podniosą chorągiew buntu. I zatkną zielone i czarne chorągwie na murach Marsylii, Tuluzy i Paryża. Wielka Brytania cóż ... wyszła z wojny pokiereszowana. Jest krajem silnym, ale to już tylko cień dawnej potęgi. "Polski zderzak" uchronił takie miasta jak Exeter przed okupacją niemiecką. Nie mógł ich jednak uchronić przed płaczem wdów po poległych brytyjskich żołnierzach. Zamiast skończyć wojnę szybko Brytyjczycy toczyli ją kilka lat, a groby  żołnierzy są rozsiane od Normandii po Birmę.  "Polski zderzak"  nie mógł uchronić przed spaleniem dużej części exeterskiej  starówki przez niemieckie bombowce. 




 Zachowany Spitfire polskiego  317 Dywizjonu broniącego Exeter.  



Jeśli jutro wojna 



A gdyby dziś wojna ? Zauważmy - Moskwa ma za dużo do stracenia. Gdyby jednak czuła się tak silna , lub czuła się zagoniona w "kozi róg" może pokazać pazury. Gdyby jednak Polska posiadała 400 000 "gwardii" tj. oddziałów zawodowych i aktywnych rezerwistów. Gdyby Polska posiadała kolejne 400 000 jako tako przeszkolonych rezerwistów. Gdyby Polska miała Marynarkę i Lotnictwo zdolne poszarpać wrogie floty morskie i powietrzne. Gdyby miała przemyślany system obrony przed atakiem rakietowym, informatycznym, dywersją, sabotażem i szpiegostwem. Gdyby działała Obrona Cywilna współpracująca  z WOT , policją, strażakami itd. Gdyby w końcu politycy byli zdolni poderwać do walki społeczeństwo, a i byli zdolni sterroryzować i zmusić do walki tych co nie chcą. Gdyby istniał plan walki podziemnej na zajętych przez Moskovię terytoriach i plan efektywnej  współpracy z sojusznikami na wschodzie ( np. partyzantami w okupowanej  Estonii ) . Gdyby to wszystko , to z dużo korzystniejszym niż w 1939 r.  ułożeniem granic, nawet bez bezpośredniej interwencji amerykańskiej jesteśmy w stanie zatrzymać Rosjan tak jak w 1920 czy w latach 1577-1582. Jednak póki co największym zagrożeniem jest chaos. Chaos, który może zapanować  na Ukrainie, w Niemczech, w Belgii itd. Póki co nie jest źle ! Wydaje mi się, że nawet wprowadzenie poboru nie jest konieczne. Jeśli jednak już zostanie wprowadzony trzeba trzymać się twardo  paru zasad. 1) Pobór jest autentycznie powszechny. To, że nastolatek pochodzi z bogatej i wpływowej rodziny nie oznacza, że może nie iść do wojska ( lub do służby zastępczej ). Tym bardziej elita powinna bronić Kraju ! 2) Studia nie zwalniają od zasadniczej ( lub zastępczej )  3) wojsko takie trzeba nasycić podoficerami. Jak nie to dyscyplinę będą wprowadzać poborowi pokroju "Tygrysa" z filmu "Samowolka".  



P.S.


A może trzeba było zawrzeć z Hitlerem sojusz i ruszyć na Stalina ? O tym napiszę za tydzień. Rozważymy sobie różne warianty. Teraz pakuję się na samolot :)