sobota, 18 marca 2017
piątek, 17 marca 2017
czwartek, 16 marca 2017
Prawda rozstrzelana przez obie strony
Ostatnio pisałem o wojnie w Hiszpanii przy okazji ukazania wojny domowej w Syrii i Iraku. Ciekawa sprawa z percepcją wojny domowej w Hiszpanii. W dominującym po 1968 na Zachodzie dyskursie dominowała wersja o wojnie demokracji z faszyzmem. Jeśli ktoś był zły po stronie rządowej to wyłącznie stalinowcy. Zbrodnie i gwałty, dziki wandalizm i tortury, grabieże i bandytyzm ze strony anarchistów, trockistów, liberałów są bagatelizowane. Ot rewolucja. A las Barricadas ! Swoją drogą lewacy z rewolty 1968 roku z czasem stali się tłustymi kotami biznesu i polityki. Zaś współczesna młodzież zlewaczona to koteczki w rui a nie tygrysy Madrytu i Barcelony.
Natomiast prawica też dość specyficznie podchodzi do sprawy. Czytałem kiedyś na jednym forum internetowym dyskusję na temat tej wojny. Jeden z dyskutantów starał się wyjaśnić reszcie, że obie strony pławiły się w rezuństwie i bestialstwie. Kontrargumenty ograniczyły się głównie do takich typu "ty ch... z czerwoną gwiazdą na czole" czy "idź się doucz tłumoku". No właśnie to raczej młodzi narodowcy, bojowi księża powinni się trochę douczyć bo ich ignorancja czasem poraża. "Narodowcy, kibice doskonale znają historię" często takie hasło słyszę. Nie znają, przeważnie mają w głowach zestaw haseł i wyrwanych z kontekstu informacji. Jeśli już coś o historii wiedzą to jej nie rozumieją.
Prawda zaś o tej wojnie jest taka, że prawdę o niej rozstrzelano na samym początku. Mit wspaniałej rewolucji, demokracji zmiażdżonej przez Franko, Hitlera i Mussoliniego konkuruje z mitem prawicowym. A mit prawicowy mówi, o wspaniałym kraju, sielance zniszczonej przez bolszewików. Jaki wspaniały kraj jeśli były tam takie pokłady nienawiści ? Oczywiście bardziej sympatyzuję z karlistami niż z POUM, ale przecież siłom rebelii tez trzeba oddać, ze rezali z zamiłowaniem. Tym gorzej, że rezali obwieszeni szkaplerzami, różańcami i medalikami. Cześć rozstrzelanych, powieszonych czy zarżnietych przez siły rebelii zasłużyło sobie zupełnie na swój los, ale większość to ofiary furii. Takie same ofiary jak ci zamordowani po drugiej stronie barykady. Do tego było nie było, ale po 1936 terror "czerwony" osłabł, natomiast "biały" trwał jeszcze w latach 50 - tych.
Do lat 50-tych walczono także z "czerwonymi wyklętymi" ukrywającymi się w górach. Zamachy w miastach trwały przez cały okres dyktatury. Tak naprawdę wojna domowa zaczęła się w 1934, a skończyła długo po II wojnie światowej. I jest to w pewnej mierze usprawiedliwienie terroru frankistów. Jakieś bo to śliska sprawa.
Jednak mimo wszystko i tak Franko był dla Hiszpanii lepszy. Nigdy nie uzależnił się od sojuszników w przeciwieństwie do sił republikańskich. Republika Hiszpańska już w 1937 była rządzona de facto przez agentów NKWD i GRU. Moskwa zagrabiła 500 ton hiszpańskiego złota, a prawie udało jej się wywieść także zasoby muzeum Prado. Co to byłby za łup ! Franko nie dał wciągnąć Hiszpanii w wojnę po stronie Hitlera. Wysłał co prawda ochotniczą dywizję na front wschodni, ale Gibraltaru nie zaatakował. Hitler miał powiedzieć, że rozmowy z hiszpańskim caudillo są gorsze niż wyrywanie zębów. Miał też powiedzieć, że postawił na złego konia w 1936 r. Hiszpański dyktator był także głównym sprawcą rozwoju gospodarczego Hiszpanii, który ruszył w latach 60-tych XX wieku. Gdyby zwyciężyła republika ... "czerwony terror" by wrócił, a kraj byłby zachodnim demoludem. Tak by było. Hiszpania była by w o wiele gorszym stanie niż jest.
środa, 15 marca 2017
Prawicowe bagatelizowanie Moskwy
Na "młodej prawicy" bagatelizuje sie moskiewskie zagrożenie. Czesc naszych mlodych prawicowcow jakby nie zauwazalo, ze w "transformacji" glowne skrzypce gralo KGB.
Po za tym jakby mało zauważają, ze ceny jakie płacimy za gaz to swego rodzaju trybut dla Moskovi. Ogólnie wydaje się, ze kwestie energetyczne sa w cieniu ich wizji geopolitycznych.
Trzecia rzecz - fiksacja na temacie "banderyzm". Oczywiście racjonalnemu podejsciu do tematu nie sprzyjaja pisowscy "tropiciele ruskich trolli". Choc ostatnio ta histera, zapewne celowo animowana przez Rosje, troche ucichla.
Czwarta - Smoleńsk. "Nowa prawica" bagatelizuje sprawę. A prawda jest taka, ze zamach to bardzo prawdopodobna wersja wydarzeń z 10.04.2010. A jeśli zamachu nie było to Rosja swymi działaniami dolala benzyny do ognia konfliktu polsko - polskiego.
Duża winę w bagatelizowaniu Chanatu Moskiewskiego przez "niepisowska prawice" ma zdradzieckie kierownictwo PO-N-KOD. "Nawroceni" na antyputinizm w 2014, na rozkaz Berlina, szczekają teraz "putinizm" na każdy głos krytyki. Sprzyjają tym samym trendom politexowym. A więc de facto także działają na korzyść Kremla.
Wiele złego robił i robi też sam PiS. Pierwsze "majdanowa histeria" w 2014. Po drugie komisja smolenska dziala cokolwiek opieszale, a przynajmniej sprawia takie wrażenie. Antoni wiele razy wyskakiwal z "niepodwazalnymi, ostatecznym dowodami".
P.S.
O Korwinie nie pomne bo to postać równie barwna co dziwna. Jego zapał w kompromitowaniu i osmieszaniu ideii umownie zwanych konserwatywno-liberalnym można tłumaczyć na różne sposoby. Tak samo różnie można interpretować jego skrajny uniosceptycyzm. Dziwne sa też wizyty na "wyzwolonym" Krymie i kadyrowskiej Czeczenii.
wtorek, 14 marca 2017
Bliskowschodnia wojna trzydziestoletnia
Wojna trzydziestoletnia 1618 - 1648. Miała kilka etapów. Główną osią była walka między wyznaniami chrześcijaństwa tj. Ligą Katolicką a Unią Protestancką. Obie strony wspierały siły interwencyjne wszystkich niemal państw w Europie w tym polscy lisowczycy. Religia była oficjalnym powodem i podgrzewała fanatyzm żołnierzy, ale obok religii równie ważne była władza i pieniądze.
Na foto - oblężenie Budziszyna. 1645
Tak i na Bliskim Wschodzie fanatyzm i waleczność napędza konflikt pomiędzy szyitami / alawitami a sunnitami czyli odłamami Islamu. Oczywiście wchodzą jeszcze jeszcze kwestie narodowościowe, plemienne i polityczne. Podobnie jak w wojnie trzydziestoletniej religia jest parawanem do konfrontacji geopolitycznych i ekonomicznych.
Na foto - walki na przedpolach Mosulu. 2016
Wojna ta miała wiele etapów. Pierwszy to lata 2003 - 2007 kiedy w Iraku zwalczali się szyici i sunnici jednocześnie atakując wojska koalicji pod egidą Amerykanów. Rebeliantów szyickich wspierał wtedy Iran, a sunnickich ( plemienno - saddamowsko - dzyhadystowskich ) Syria. Kurdowie siedzieli cicho. Po 2007 USA przekupiło sunnickie plemienne milicje i sytuacja uspokoiła się do 2011. Wtedy wybuchła w Syrii sunnicka rebelia animowana przez Turcję, Arabię Saudyjską i Katar oraz po części USA. W Iraku zbuntowały się sunnickie milicje plemienne przeciw dyktatowi szyickiemu. Od tego czasu sojusze zmieniały się jeszcze wielokrotnie, a wojna rozlała się na ogromnym terytorium od Morza Śródziemnego po Bagdad.
Na foto - Amerykanie podczas walk ulicznych w Bagdadzie. 2007
Wiele wojen domowych ma charakter wojen zastępczych pomiędzy mocarstwami. Tak było z wojną trzydziestoletnią, tak było z wojną domową w Hiszpanii. Kto nie interweniował w bliskowschodniej wojnie trzydziestoletniej ? USA, UK, Francja, Niemcy, Polska, Moskovia, Turcja, Ukraina, Rumunia, Hiszpania, Iran, Arabia Saudyjska, Katar, Izrael. Wojna rozlała się też nie tylko na takie kraje jak np. Liban czy Libia, ale także na obszar Unii Europejskiej vide zamieszki turecko - kurdyjskie w Niemczech, masakra w Paryżu, gangi terroryzujące Malmo, masowe wykupywanie broni palnej przez Niemców czy pacyfikacja "Dżungli" w Calais ...
Na foto - walki w Hiszpanii ok. 1936
A co będzie potem ? Zapewne po zdobyciu Rakki i Mosulu tzw. Państwo Islamskie zejdzie do podziemnej wojny zarówno na miejscu jak i w miastach Unii Europejskiej. Kurdowie zewrą się w walce z Arabami i Turkami. Asad dobije rebeliantów. Nic nie wiadomo. Wiadomo tylko, że końca konfliktu nie widać. Wiadomo, że wojna domowa w Syrii pożarła 300 - 500 tysięcy istnień w tym co najmniej 100 tys. cywilów. Wojna w Iraku do 2011 to kolejne ok. 200 tys. z czego 2/3 to cywile, a od 2014 - ok. 75 tys. z czego ok. 40 tys. to ludność. wojna bez końca.
Na foto - amerykański bombowiec podczas misji nad Irakiem. 2014.
Na foto - bombowiec Moskovi przygotowuje się do misji bojowej nad Syrią
poniedziałek, 13 marca 2017
Czerezweczajka Prezesa
Warzecha ( gdy nie walczy akurat z biegaczami i cyklistami ) to jeden z najlepszych w Polsce publicystów. Polecam jego artykuł w nowym "Do Rzeczy". Autor ma zupełną rację - ta pisowska czerezweczajka do walki z sabotazem i spekulacja niczego dobrego nie przyniesie. Nie przypadkiem jeden z czarnych charakterow filmu "Uklad zamknięty" był wysokim urzędnikiem lokalnej skarbówki.
Oczywiście biznesmeni nie sa żadna "szlachta", ale też nie sa wrogami państwa ! PiS docenił doły społeczne i dobrze, ale żeby Rzeczpospolita działała dobrze same, przysłowiowe Janusze nie wystarczą. Po za tym tak jak wśród ludzi biznesu jest ( wszedzie i zawsze ) wielu krwiopijcow i kretaczy tak i klasa robotnicza też nie składa się z samych szlachetnych robociarzy. Nie jest tajemnicą dla każdego kto paral się praca fizyczna, ze w kazdej firmie na swiecie sa pracownicy, ktorych filozofia opiera sie na " ciac w ch.... gdy tylko sie da". Taka prawda.
Poza pamiecia o przeszlosci warto pomyśleć o przyszlosci. Chocby o dlugu, który dalej rośnie. Sama jego obsługa pozre najhojniejszy socjal. Z elita nie nalezy walczyc tylko ja modelować. "Masy ludowe" kierowane przez "przewodnia sile narodu" - to juz przerabialismy. Dzialacz partyjny PiS nie staje sie "genetycznym Akowcem" z tytulu przebywania w opozycji przed 2015. Partia to tylko i az partia. Przed PiSem wielkie wyzwanie i na razie idzie mu na slabe dostateczny.
P . S .
Podtrzymuje to co w gniewie napisałem o Rzeszowie. Tak, takie lokalne metropolie nie sa sercami swoich regionów tylko ich wampirami. Pozeraja dotacje, inwestycje, siłę roboczą, zasoby intelektualne. A tzw. Polska Powiatowa się wyludnia. Ingerencja państwa jest potrzebna. Nie może to być jednak walka z małym i średnim przedsiębiorcą. Bo inaczej dalej będziemy "państwem panszczyzny i autsorsingu".
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































